Dziennik Gazeta Prawana logo

Pojedynek kuglarza i księcia

13 października 2007, 13:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Iluzjonista" to rzecz o walce miłości z magią. Osadzona u progu XX wieku, w czasach wiary w psychoanalizę i iluzję historia pociąga powściągliwym aktorstwem i znakomitymi zdjęciami. Drażni brak pomysłu na głwnego bohatera.
Bohater "Iluzjonisty" Eisenheim (Edward Norton) od małego obracał się w krainie trików. Gdy zakochał się w pochodzącej z arystokratycznego rodu Sophie (Jessica Biel), jego magia okazała się zbyt słaba. Wymyślił więc sobie, że niczym hrabia Monte Christo wyjedzie i powróci silniejszy, gotów zemścić się na świecie, który zranił mu serce… Punkt wyjścia świetny.

"Iluzjonistę" przepełniają najróżniejsze odcienie brązu, zaś niektóre ujęcia wyglądają jak stare pocztówki, dopieszczone w detalach i fotografowane niezbyt ruchliwą kamerą.

Aktorzy grają powściągliwie, oszczędzono nam natchnionych monologów. Można tu tylko zgłosić małą pretensję: mającego poślubić Sophie księcia Leopolda nie powinien grać Rufus Sewell. Ten człowiek ma wpisaną w oczy niegodziwość i tak wiele razy grał już drani, że obsadzenie go w roli habsburgskiego tyrana jest równie odkrywcze, co kolejny występ Malcolma McDowella jako psychopaty.

Zupełnie inaczej z Jessicą Biel. To jej najlepsza dotąd rola. Udowodniła, że potrafi zagrać postać skrojoną na jej barki w sumie dość zwykłą dziewczynę, niezdecydowaną czy wybrać arystokratyczne luksusy, czy uczucie.

Przed seansem nie do końca wiadomo, jakiego kina się spodziewać łotrzykowskiej historyjki z magi jako listkiem figowym przesłaniającym luki w fabule czy dramatu w stylu "Hrabiego Monte Christo". "Iluzjonista" w pewnym momencie stawia sobie za ambicję bycia tym drugim, jednak cała końcówka to powrót do zabawy. Zamiast pozostającej w pamięci opowieści o kimś, kto zmagając się ze światem, chciał rzucić wyzwanie samemu Stwórcy, widzimy historię kuglarza.

Oto jest największa ironia losu wielkiego Houdiniego powalił wyrostek robaczkowy. Magia magią, a prawdziwe życie biegnie swoim torem. Żadne tam przywoływanie duchów na arenie, ale proza codzienności człowieka igrającego z ponadnaturalnymi mocami jest najciekawsza.

W filmie najbardziej brakowało ukazania, tego co się działo w głowie Eisenheima. Czego chciał? Jeśli zwykłego losu, to po co mu była magia? Cały film sprawia wrażenie oprawionego w złote ramy pięknego skądinąd landszaftu. Dobrze nakręcone kino, ale niewiele więcej.


ILUZJONISTA
USA 2006;
Reżyseria: Neil Burger;
Obsada: Edward Norton, Paul Giamatti, Jessica Biel, Rufus Sewell;
Dystrybucja: SPInka;
Czas: 109 min;
Premiera: 30 marca.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj