Świat się kończy. Nie dość, że premiera "Spidermana III" będzie w Chinach trzy dni szybciej niż w USA, to jeszcze film o amerykańskim superbohaterze wejdzie do komunistycznych Chin 1 maja, w Święto Pracy.
Władze komunistycznych Chin nie boją się widać, że miliony obywateli zamiast na pochody, pójdą do kin, by z wypiekami na twarzy oglądać przygody imperialistycznego bohatera. Cenzura oficjalnie pozwoliła, by film wyświetlać. Mało tego, ponoć nawet nie wycięto ani jednej sceny.
Amerykanie z zazdrością patrzą na kraj po drugiej stronie Pacyfiku. Oni muszą czekać do 4 maja, by oglądać najnowsze przygody człowieka-pająka. Do tego światowa premiera będzie nie w Hollywood, a w Tokio.
Wszystko przez pieniądze. Wytwórnie nie chcą pozwolić, by piraci rozpowszechnili filmy na tak dużych rynkach, jak Chiny czy Japonia, wolą więc najpierw pokazać je na Dalekim Wschodzie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|