Dziennik Gazeta Prawana logo

Animowane wiewiórki wróciły na ekrany

21 stycznia 2010, 15:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Animowane wiewiórki wróciły na ekrany
Inne
Sequel familijnego hitu sprzed dwóch lat zapowiada się jak klasyczna powtórka z rozrywki. Do grona trzech śpiewających wiewiórów pod przywództwem przebojowego Alvina dołączy żeńskie trio uroczych wiewióreczek, wzorowanych na girlsbandach typu Destiny's Child. Od 22 stycznia w polskich kinach.

(aka "Alvin and the Chipmunks: The Squeakquel")
USA 2009; reżyseria: Betty Thomas; obsada: Jason Lee, David Cross, Justin Long, Cameron Richardson, Amy Poehler; czas: 88 min; dystrybucja: Imperial-Cinepix; Premiera: 22 stycznia



Wspólnymi siłami wypiszczą kilka znanych przebojów. Alvin, Simon i Theodore, zostają wysłani przez swojego przybranego człowieczego ojca Dave'a (Jason Lee znany dorosłym widzom ze świetnego serialu „Mam na imię Earl”) do szkoły. Akcja przenosi się więc do klasycznego amerykańskiego ogólniaka, ze wszystkimi konsekwencjami gatunku kina college’owe: „chłopcy” muszą spotkać tam swoje „dziewczyny”.

Śpiewające gryzonie obu płci zarówno w tej, jak i w poprzedniej odsłonie, powalają publikę na kolana, a wyśpiewywane ich cienkimi głosami pioseneczki okazują się wielkimi hitami. Co więcej śpiew małych włochatych stworzonek służy większemu dobru: wiewiórki muszą ocalić likwidowany program edukacji muzycznej. Czy im się uda? A czy mogłoby nie?

„Alvin i wiewiórki” podobnie jak pierwsza część to propozycja raczej dla najmłodszej widowni – rodzice muszą nastawić się na sporą dawkę nudy, okraszoną wysokimi tonami elektronicznie modulowanych głosików. Szybki przegląd recenzji zza oceanu, gdzie film miał premierę jeszcze przed świętami, nie pozwala robić sobie dużych nadziei, że może będzie lepiej niż w pierwszej części.

„Hollywood Reporter” nazywa „Alvina” „pozbawioną wdzięku kontynuacją”, „Time Out New York” zjadliwie konkluduje, że „nowoczesne technologie, jeśli dostaną się w niepowołane ręce, mogą wyrządzić nam wiele szkody”, zaś „San Francisco Chronicie” punktuje, że tylko trzy rzeczy mogą utrzymać dorosłego widza przed ekranem: „wybór piosenek jest przyzwoity, grający wrednego przedstawiciela branży muzycznej David Cross ma kilka zabawnych scen, zaś całość trwa zaledwie 88 minut”. Da się wytrzymać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj