Dziennik Gazeta Prawana logo

"Raj dla par" - piekło dla widza

29 grudnia 2009, 15:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Raj dla par
Raj dla par/Inne
"Raj dla par" nie jest ani śmieszny, ani nawet wystarczająco głupi, by bawić widza "inaczej". Przypomina za to nachalny folder reklamowy boskich kurortów nad ciepłymi morzami... Obraz 1 stycznia wchodzi do polskich kinach.
(aka "Couples Retreat")
USA 2009; reżyseria: Peter Billingsley; obsada: Vince Vaughn, Jason Bateman, Faizon Love, Jon Favreau; Kristin Davis; dystrybucja: UIP; czas: 113 min; Premiera: 1 stycznia; Ocena 1/6



Vince Vaughn w poprzednie Boże Narodzenie męczył widzów „Czterema gwiazdkami”. Na powitanie roku 2010 zgotował nam równający się z tamtym zakalec – „Raj dla par”. Nie tylko w nim zagrał, ale produkował i współtworzył scenariusz (razem z Jonem Favreau też występującym w filmie). Najbardziej zaskakujące jest to ostatnie, bo fakt, że aktor robi sobie krzywdę, pisząc dla siebie tak beznadziejną rolę, jest dla mnie tajemnica na miarę mocy trójkąta bermudzkiego.

Mamy więc cztery pary (w każdej obsadzona przynajmniej jedna tzw. gwiazda). Pierwsza to małżeństwo z dwójką małych synów, brakiem czasu na cokolwiek i mocno patriarchalnie podzielonymi rolami (tu Vince Vaughn). Druga życie układa sobie za pomocą wykresów i prezentacji w Power Poincie (Jason Bateman) i właśnie przeżywa kryzys związany z niemożnością poczęcia potomka.

Partnerują im nieziemsko zmęczona sobą dwójka ludzi, których małżeństwo jest wynikiem wpadki z czasów licealnych (Kristin Davis z „Seksu w wielkim mieście”) i którzy tylko czekają, kiedy córka pójdzie do college’u, aby wtedy mogli spokojnie się rozwieść, oraz otyły rozwodnik z nową partnerką – młodziutką, bezmózgą laleczką, która naciąga go prezenty nie na jego kieszeń. Wszystkich ich umieszczono na wakacjach w luksusowym ośrodku prowadzonym przez niejakiego pana Marcela (Jean Reno!!!). Trik ma polegać na tym, że zamiast wypoczynku czeka ich tam dość męcząca terapia małżeńska.

W zestaw tych, jakże oryginalnych, układów damsko-męskich wpleciono dowcipy o dzieciach sikających do łóżka rodziców, pozorowanych ruchach frykcyjnych i małolatach mówiących do swoich facetów „tatuśku”. Vince Vaughn jest chyba na tyle bogaty, że mógł pojechać na Bora Bora na wakacje prywatnie. Po co ciągnął za sobą całą ekipę filmową? Nie mam pojęcia. Ale marzy mi się, by tzw. filmy komercyjne nie obrażały widza, a ich twórcy pamiętali, że nie zawsze przyjemne z pożytecznym jest właściwym połączeniem, jeśli idzie o kino.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj