Tu jest podobnie: zwolniony z kopalni Erwin nie jest w stanie utrzymać rodziny (na dodatek wierząc naciągaczom, bierze fatalny kredyt), jego żona Giza, szukając pracy, trafia do burdelu – początkowo jako sprzątaczka, ale atrakcyjną kobietą zainteresują się szybko klienci przybytku. Ciąg dalszy znajomy: upodlenie, rozpad rodziny, brudne familoki i grożące śmiercią biedaszyby.

"Ewą" debiutują w roli reżyserów dwaj twórcy nieprzeciętnie utalentowani: znakomity operator Adam Sikora oraz świetny dramaturg Ingmar Villqist. Niestety w ich filmowym projekcie mistrzostwa fachu nie widać, za dużo tu schematów, zbyt wiele uproszczeń, a za mało życia. Szkoda jedynie aktorów: grającej główną rolę Barbary Lubos-Święs, a zwłaszcza doskonałego Andrzeja Mastalerza, który z nijakiego Erwina zrobił postać jednocześnie odpychającą i budzącą litość. To rola godna lepszego filmu.

EWA | Polska 2010 | reżyseria: Adam Sikora, Ingmar Villqist | dystrybucja: Spectator | czas: 108 min