Harry Potter i czarodzieje bez magii

"Harry Potter i Insygnia Śmierci cz. 1" / (C) 2010 WARNER BROS. ENTERTAINMENT INC. HARRY POTTER PUBLISHING RIGHTS (C) J.K.R.
Pierwszy odcinek ostatniej części sagi o Harrym Potterze wyszedł tak sobie. Jest mroczny, ponury, efektowny, ale nieco zbyt szkolny.
- Czy "Oscar Pill" powtórzy sukces "Harry'ego Pottera"?
- Nowy Harry Potter debiutuje na DVD
- Odliczanie rozpoczęte. "Jestem numerem cztery" na DVD
- Oto najbardziej dochodowy aktor 2010 roku!
- Harry Potter to nie plagiat. Rowling oczyszczona z zarzutów
- Ewangelia według Harry’ego
- Harry Potter trzyma się książki
- Gwiazda "Harry’ego Pottera" prześladowana przez kolegów?
- Młody gwiazdor obiecuje: Ostatni Harry Potter nie zawiedzie
- Ostatni Harry Potter już za chwilę
-
Brytyjskie Oscary rozdane!
- Filmowe hity 2010 roku
- Filmy, na które czekamy w 2011 roku
- Harry, władca ekranów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Odkąd David Yates objął w "Zakonie Feniksa" funkcję naczelnego reżysera serii, odrabia zadane mu lekcje magii lepiej niż poprawnie. Tyle że w prymusowskim zapale zadowolenia producentów i zagonienia do kin nastoletniej publiczności nie potrafi podpisać swoich filmów o Harrym Potterze własnym charakterem pisma, jak uczynili to Alfonso Cuaron w "Więźniu Azkabanu" i Mike Newell w "Czarze Ognia".
Yates opowiada książkowe fabuły po bożemu, stara się zmieścić jak najwięcej, w natłoku akcji nie pogubić pobocznych wątków, ale ponad solidność wybić mu się nie udaje. W "Insygniach Śmierci" szansę dostał wyborną. Producenci ostatni tom opowieści podzielili bowiem na dwa filmy. Pewnie po to, by więcej zarobić, bo Joanne Rowling kolejnych części jakoś nie chce dopisać. Ale przy okazji aż się prosiło, by jazdę obowiązkową wzbogacić o program dowolny, wzbić się ponad warsztatową sprawność. Niestety, nie wyszło.
Gdy Yates bierze się za zaklinanie czarami zwykłej szarej rzeczywistości, potrafi być przekonujący, efektowny, a nawet nomen omen lotny. Ale kiedy bierze się za zwykłe nastoletnie dojrzewanie, wychodzi raczej drętwo. Usiłuje łamać rytm opowiadania, wartką akcję przeplatać bezruchem, przygodową narrację zderzyć z brakiem pomysłu bohaterów na dalszy ciąg ich misji.
Skutek jest taki, że w dynamicznych fragmentach pędzi na złamanie karku, momentami zaś z ekranu wieje po prostu nudą. Zaczyna się spektakularnie, od ucieczki na latającym motocyklu i powietrznej walki z Sami Wiecie Kim. W międzyczasie zaglądamy też za kulisy knowań jego śmierciożerców w świetnej, wystylizowanej na mroczny horror sekwencji. Potem jest jeszcze świetna przebieranka w ministerstwie magii, a potem długo, długo niewiele się dzieje.


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!