Wokalista zespołu Behemot debiutuje jako aktor w najnowszym filmie Juliusza Machulskiego "Ambassada", w którym wcielił się w postać Joachima von Ribbentropa. – Swoją rolę po niemiecku wykułem na blachę, chociaż moja wiedza na temat tego języka – mimo kilku lat nauki w liceum – jest zerowa – przyznaje Adam "Nergal" Darski.

Sceny na plan filmowy nie zamierza jednak zamieniać. Tak, jak nie zrezygnuje z darcia Biblii czy palenia na niej krzyży, choć doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że takie gesty mogą obrażać uczucia innych. – Gdybym obnażał się publicznie, to pewnie też bym kogoś uraził, więc tego nie robię. Po własnym domu lubię paradować nago i jeżeli kogoś do niego zapraszam, to dzieje się to za naszą wspólną zgodą. Podobnie jest z koncertami. Jeżeli ktoś kupuje bilet na występ zespołu Behemoth, to powinien wiedzieć, czego się tam spodziewać. A skoro na koncert idzie, to znaczy, że takie zachowania akceptuje – przekonuje Adam Darski.

– W swojej pracy artystycznej obcuję z kulturą i symbolami, które były mi zawsze wpajane. Biblia jest taką książką. Koranu nigdy nie miałem w rękach, nie miałem nawet pomysłu, żeby go kupić, więc na razie skupmy się na tym, co znamy – odpowiada Nergal, na pytanie o to, dlaczego jeszcze tego nie zrobił.

"AmbaSSada" w kinach od 18 października.