"To najpiękniejsze dziecko, jakie widziałem w tym millennium" - powiedział witający ją na świecie lekarz. Jemu też Milica Jovovic zawdzięcza swe oryginalne imię. W encyklopedycznych notach biograficznych nazywana jest "amerykańską aktorką, piosenkarką i modelką". Tymczasem wspomniany poród miał miejsce w grudniu 1975 roku w radzieckim jeszcze Kijowie. Dopiero pięć lat później razem z rodzicami - ukraińską aktorką i serbskim pediatrą - mała Milla wyemigrowała za Ocean, by spełnić swój amerykański sen.

"Do szkoły mama ubierała mnie w przedziwne ciuchy, jakie znajdowała w sklepach z używaną odzieżą czy na bazarach. Inne dziewczyny paradowały w denimowych spódniczkach Guessa, a ja chodziłam w chińskich spodniach, nosiłam dziwaczne kucyki i obwisłe bluzki" - wspomina gwiazda, która w szkole nie miała łatwego życia. Koleżanki nienawidziły jej ubrań, za to interesowały się zawartością jej pojemnika na kanapki: "Miałam tam barszcz albo jakieś dziwne mięsa. Kiedy je jadłam, dzieci ustawiały się wokół mnie i patrzyły z zaciekawieniem".

Jeszcze bardziej drażniły zdjęcia córeczki emigrantów w kolorowych pismach i fakt, że jako jedna z najbardziej wziętych modelek zarabiała 3,5 tys. dolarów dziennie. Fotografował Millę nie byle kto, bo Richard Avedon. Gdy jeden z najsłynniejszych fotografików amerykańskich zrobił zdjęcia 11-latki na okładkę magazynu "Mademoiselle", redakcja odmówiła ich publikacji ze względu na wiek bohaterki. Avedon postawił ultimatum: albo zdjęcie ukaże się, albo zrywa z miesięcznikiem kontrakt. I tak panna Jovovich została najmłodszą modelką, która ozdobiła swoją twarzą okładkę pisma kobiecego.

"Mama wychowała mnie na gwiazdę filmową" - mówi aktorka, na którą rodzicielka przelała swoje ambicje. Po przeprowadzce do Ameryki w 1981 roku Galina Loginowa chciała rozwijać filmową karierę, ale propozycje ról nie nadchodziły i skończyła sprzątając domy bogatych. Za zarobione pieniądze wysyłała córkę na wszystkie możliwe lekcje i castingi. Po jednym z nich Milla dostała angaż do serialu telewizyjnego "Nocny pociąg do Katmandu". W wieku 13 lat miała już za sobą rozbierane sceny w "Kuffs" i "Chaplinie" i nieraz ratowała rodzinny budżet, występując w kolejnych reklamówkach. Na ojca specjalnie nie mogła liczyć - za udział w aferze z ubezpieczeniami na życie trafił do więzienia na większą część jej dzieciństwa.

"Moje nazwisko narobiło mi więcej szkody niż wygląd. Widząc je, Amerykanie stwierdzają, że jestem z zagranicy, więc muszę zagrać kosmitkę albo jakiegoś superbohatera. Jestem przekonana, że gdybym nazywała się np. Melissa Gillheart, wszystko byłoby w porządku" - tłumaczy była modelka Calvina Kleina, która obiecywała kiedyś, że nigdy nie zagra "w gównianym filmie".

Zagrała. I to nie raz. W 1991 roku po „Powrocie do błękitnej laguny” prasa bulwarowa okrzyknęła ją nową Brooke Shields, ale krytycy nie zostawili nań suchej nitki. Gdy przeczytała recenzje z "Uczniowskiej balangi" (1993) Richarda Linklatera, załamana spakowała walizki i wyjechała do Anglii, gdzie założyła własny zespół folkowy. Dla wielu Milla Jovovich jest aktorką tylko jednej roli. Jej ubrana w strój od Jean-Paula Gaultiera Leeloo w "Piątym elemencie" uratowała świat przed złem, a chwilę potem została żoną reżysera, który porzucił dla niej panią Besson. Razem zrealizowali jeszcze jedną superprodukcję - "Joannę d’Arc". Ale opowieść o losach francuskiej świętej okazała się klapą. Podobnie jak małżeństwo Luca i Milli.

"Nakręciłam <Resident Evil> (2002), ponieważ mam młodszego brata, który uwielbia tę grę" - stara się tłumaczyć gwiazda trzech kolejnych odcinków niezbyt ambitnego horroru. Dlaczego w nich gra? Bo jest wielką fanką kina akcji. Na plus należy jej zaliczyć to, że w swoich "szybkich filmach o zabijaniu" samodzielnie wykonuje numery kaskaderskie. "Podczas wszystkich zwariowanych scen wolę, aby widzowie mogli widzieć moją twarz. Uważam, że to bardzo ważne. Sama lubię oglądać takie filmy i kiedy widzę tylko tył głowy bohatera, od razu domyślam się, że mam do czynienia z manipulacją, a aktora zastąpił kaskader" - wyjaśnia.
Oprócz zamiłowania do sensacji ma jeszcze kilka innych rozbrajających nałogów. Milla (choć to kompletnie nie przystaje do wciąż praktykującej modelki) nałogowo pali skręty z tytoniu. Oczywiście w przerwach pomiędzy kolejnymi porcjami makaronu z serem i cebulą.

"Kariera modelki nigdy nie była i nie będzie moim głównym zawodem. Co innego sprawia mi najwięcej przyjemności" - zaznacza. Co? Poza filmami jeszcze dwie rzeczy: muzyka i projektowanie ciuchów dla firmy Jovovich-Hawk, założonej wraz z koleżanką po fachu Carmen Hawk. Dziś ma ponad 100 sklepów rozsianych po całym świecie, których roczny obrót ocenia się na okrągły milion dolarów. Dobrze wiedzie jej się również, gdy staje za mikrofonem. Debiutancka, pełna ekspresyjnych piosenek o przeżyciach emigrantki z ZSSR płyta "The Divine Comedy" - w przeciwieństwie do ról filmowych - przyniosła jej same pochwały i porównania do Kate Bush czy Tori Amos. Znana ze swojej nieprzewidywalności (pracujący z nią ludzie nigdy nie wiedzą, co zrobi) Milla po raz kolejny zaskoczyła swoich fanów, gdy skomponowała muzykę do dwóch filmowych obrazów: "Underworld" i "Gentleman Who Fell".

"Jest niesamowity. Chodzimy ze sobą od pięciu lat i przeszliśmy przez wiele trudnych sytuacji, ale on nadal przy mnie jest" - mówi o obecnym partnerze, reżyserze Paulu Andersonie aktorka, dla której mężczyźni są kolejnym nałogiem. Słabość przejawia zwłaszcza w kierunku tych dominujących, starszych i opiekuńczych. W wieku 22 lat poślubiła o 17 lat starszego od niej Luca Bessona. Gdy na planie "Million Dollar Hotel" - przynajmniej tak głoszą plotki - romansowała z Wimem Wendersem, on miał 55 lat, ona - 25. Teraz 42-letniego Andresona nazywa "brytyjskim gówniarzem z Północy".

Jedynym wyjątkiem od tej reguły było nieudane małżeństwo, jakie w wieku 16 lat zawarła z Shawnem Andrewsem (gwiazdą "Uczniowskiej balangi"). Razem uciekli do Las Vegas, ale matka nieletniej po dwóch miesiącach zwróciła jej wolnosć, anulując akt ślubu. Dorosła Milla już jej o zgodę pytać nie będzie. Tym bardziej że - jak donoszą hollywoodzcy plotkarze - gwiazda "Piątego elementu" spodziewa się dziecka. "Należę do dziewczyn, które decydują się pójść do ołtarza dopiero, kiedy są w ciąży" - powtarza, więc chyba znów założy suknię z welonem.