Jak byś określiła swój nowy film "Plaga"?

"Plaga" to film, który może uzmysłowić widzowi, że nie wszystko jest takie, jak nam się wydaje na pierwszy rzut oka, i że bardzo łatwo możemy ferować wyroki na temat ludzi czy zdarzeń, które wcale nie muszą okazać się prawdziwe czy trafne. Z reguły prawda jest bardziej skomplikowana. "The Reaping" to thriller o rzeczach nadprzyrodzonych, o biblijnych plagach. Mamy tu więc zagładę zwierząt, powódź, grom z jasnego nieba i inne nieszczęścia. A do tego jeszcze film zaskakuje swoją akcją.

Nie grałaś wcześniej takiej roli. Jak trafiłaś na ten scenariusz?

Jestem wdzięczna producentowi Joelowi Silverowi, że mi go podsunął. Pamiętam, że dostałam scenariusz "Plagi", gdy pracowałam nad filmem "Za wszelką cenę". Musiałam natychmiast dowiedzieć się, o czym ma być "Plaga", ponieważ chodziło o moją szybką decyzję. Czytałam scenariusz w samolocie do Los Angeles i wręcz nie mogłam się od niego oderwać. Ponadto był w nim niespodziewany zwrot akcji, którego nie przewidziałam. I to mi się bardzo spodobało. Czytam całą masę scenariuszy, a ten naprawdę mnie zaskoczył, więc z przyjemnością zgodziłam się wziąć udział w tym filmie. To cudowne uczucie, gdy znajduję materiał, który mi się podoba. A do tego, jeśli jeszcze mogę pracować z ludźmi, z którymi tworzenie filmu jest czystą przyjemnością... A tak właśnie było w tym przypadku.

Jaka była różnica w twoich przygotowaniach do filmów "Za wszelką cenę" i "Plaga"?

To dwa zupełnie inne filmy. By grać bokserkę w filmie "Za wszelką cenę", musiałam wyglądać jak dziewczyna, która naprawdę potrafi uderzyć, dlatego musiałam nie tylko przybrać na wadze, ale i popracować nad odpowiednią sylwetką. I tak przybyło mi prawie dziewięć kilogramów mięśni. Wiadomo, że tamta rola łączyła się z widoczną, fizyczną transformacją. Na potrzeby "Plagi" to nie było potrzebne. Tu chodziło o inny sposób gry. Wspaniałe w pracy aktora jest to, że zagłębia się ciągle w inne życiorysy, gra osoby z różnych biegunów życia. To wchodzenie w role bywa czasami bardzo głębokie. Jest to wielkim błogosławieństwem w mojej pracy aktorskiej. W "Pladze" gram Katherinę. To kobieta, która straciła wiarę i bada zjawiska nadprzyrodzone. A do tego nie potrzeba potężnej masy mięśniowej (śmiech).

Tym razem zagrałaś w filmie z dużą liczbą efektów specjalnych. Czy to było trudne?

Kiedy pracujesz na planie filmowym, na którym kręci się mnóstwo pirotechników i innych speców od fajerwerków i komputerów, musisz się przyzwyczaić do innego rodzaju aktorstwa. Bo praca z efektami specjalnymi to zupełnie inna gra, bo jak się mówi w świecie filmu - granie to reakcja na to, co dzieje się na planie. W tym przypadku musiałam totalnie zawierzyć reżyserowi Stevenowi Hopkinsowi, którego wciąż wypytywałam o szczegóły. Pamiętam, że gdy mówił mi, że jestem otoczona szarańczą, chciałam wiedzieć, czy to jest ściana szarańczy, wiesz, taka czarna plama, przez którą nic nie widać, czy może jeszcze coś innego. Granie w "Pladze" polegało po części na siedzeniu w studiu i udawaniu, że wokół dzieje się wiele różnych rzeczy. Sama nie mogłam ocenić tego, co robiłam, tylko widziałam, jak na to reaguje ekipa. To było naprawdę zabawne, kiedy wielcy faceci krzyczeli: "OK, załatw tę cholerną szarańczę".

Nie boisz się robactwa albo węży?

Nie jestem typem dziewczyny, która boi się pająków czy ropuch. Nie bałam się też szarańczy. Wszystkie zwierzęta miały swoich opiekunów. Na mnie to nie robiło większego wrażenia.

Czy mieliście jakieś kłopoty na planie?

Kręciliśmy film w Luizjanie i jeśli chodzi o plagi, to chyba można do nich zaliczyć dwa huragany - "Katrina" i "Rita". Przez "Katrinę" musieliśmy przerwać zdjęcia na trzy tygodnie. Mieliśmy też problemy podczas kręcenia sceny grzebania ciała zmarłego chłopca. Podczas kręcenia tej sceny uciekał nam ciągle dźwięk. Przy dwóch, trzech pierwszych ujęciach uznaliśmy, że to sprawa techniczna, ale gdy to samo powtórzyło się piąty i szósty raz, zaczęliśmy się zastanawiać, co się dzieje. To działo się zawsze w tym samym momencie. Nie wiem, co to było, ale to było naprawdę dziwne.

Grasz bardzo różnorodne role. Czego szukasz w swoich postaciach filmowych?

Zawsze szukam wewnętrznej szczerości, i to bez względu na to, czy będzie to horror, gdzie można wątpić, czy te rzeczy naprawdę się wydarzyły, czy w innym gatunku filmowym. Interesuje mnie prawda o mojej postaci. Zawsze chcę grać w filmach, które stanowią wielkie wyzwanie i które ekscytują mnie jako aktorkę. Nie liczy się dla mnie sam gatunek filmowy. Rozpracowując rolę w "Pladze", musiałam przeczytać wiele ciekawych książek na temat demaskowania cudów i mitów. Teraz wiem, że jest czasopismo "Sceptic" i parę innych, z których dowiedziałam się wiele o pracy takich ludzi, jak grana przeze mnie Katherina. Poznałam paru pogromców mitów. Wiem, jak podchodzą do tych naukowych pytań o najróżniejsze kwestie. To mi uświadomiło, jak wiele jest spojrzeń na życie. Mam nadzieję, że udało mi się pokazać tę różnorodność i wieloznaczność w tym filmie.

Co radzisz, jako dwukrotna zdobywczyni Oscara, młodym adeptom aktorstwa?

Jeśli się jest dobrze przygotowanym zawodowo, trzeba znaleźć okazję, by się komuś pokazać. Trzeba wciąż ciężko pracować nad sobą, by - kiedy pojawi się ta wymarzona okazja - pokazać się z jak najlepszej strony. Naturalnie trzeba też mieć agenta, który zna możliwości swoich aktorów i wysyła ich na odpowiednie castingi.