Anna Przybylska jako Ona i... On
Ocena
Obsada: .
To zaskakujące, ale jest zwyczajnie zabawnie. W prościutką fabułę, która obroniłaby się nawet w kinie przedwojennym, Lubaszenko wplótł sporo świeżego humoru, udane skecze, odrobinę sentymentalizmu. Niestety, nie udało mu się wyczuć, że parę pomysłów w jego filmie zwyczajnie uwłacza inteligencji, nie tylko widza, ale także jego samego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl