Dziennik Gazeta Prawana logo

"Pralnia" nieco chemiczna, czyli nieudany hit Netflixa [RECENZJA]

28 października 2019, 14:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Meryl Streep w filmie "Pralnia"
Meryl Streep w filmie "Pralnia"/Media
Meryl Streep, Gary Oldman i Antonio Banderas w obsadzie. Steven Soderbergh jako reżyser. Film pokazujący czym była afera "Panama Papers" po raz kolejny uzmysławia, że w przypadku słabego scenariusza 2+2 nie zawsze równa się 4.

Jurgen Mossack i Ramon Fonesca (w filmie Oldman i Banderas) są postaciami doskonale znanymi w świecie finansów. W świecie miłośników filmu, codziennych zjadaczy Netflixa – niekoniecznie. Afera związana z „” czy – jak kto woli – „”, była wielokrotnie opisywana i przedstawiana w branżowej prasie, ale wciąż przeciętny Kowalski nie wie, jak wpłynęła na jego życie.

By ułatwić zrozumienie skomplikowanych mechanizmów działania rajów podatkowych i tego, jak się pierze pieniądze wyciągane od naiwnych, Netflix sięgnął po Scotta Z. Burnsa jako autora scenariusza i Stevena Sodenbergha jako reżysera i autora zdjęć. Ten ostatni ma wspaniałe doświadczenie w przekładaniu na język filmu skomplikowanych reguł, jakim rządzi się przestępczy świat. Jego mistrzowski „T” posiadał siłę, o jaką chyba chodziło – na przykładzie losów pojedynczych ludzi tłumaczył zawiłości mafijne, powiązania z władzą. Od szczegółu do ogółu prowadził wstrząsającą i wciągającą historię.

Tak miało być i tu. Meryl Streep jako Ellen Martin wsiada na statek turystyczny. Podczas rejsu z mężem miała cieszyć się urokami emerytury. Podróż, która miała dać iskrę jesieni życia, okazała się dla jej męża ostatnią. Kiedy dochodzi do wypłaty odszkodowania, okazuje się, że nic z tego nie będzie. Dochodząc sprawiedliwości wprowadza nas świat wspomnianych „Panama Papers”. Okazuje się, że w filmie to droga po nitce do kłębka, w którym jest za dużo węzłów. I nawet wielcy kina nie pomagają w jego rozwiązaniu.

Pralnia” została nakręcona ewidentnie pod wpływem impulsu. Miała być szybką, jak na mechanizmy powstawanie produkcji w Hollywood, reakcją na jedną z największą afer, jakie w ostatnich latach wstrząsnęły finansjerą i polityką. Wątki się tu gubią bardziej niż pieniądze szarych obywateli. Scenariusz jest w pewnym momencie bardziej zagmatwany niż analiza finansowa spółki skarbu państwa.

Jedyne, co broni film, to aktorstwo. Plus parę naprawdę zabawnych kpin ze świata ludzi, którzy gubią się w poszukiwaniu coraz to nowego bodźca, który wyrwie ich z przeraźliwej nudy, w jakiej tkwią obrzydliwie bogaci. Biedactwa...

12705353-gary-oldman-i-antonio-banderas.jpg
Gary Oldman i Antonio Banderas w filmie "Pralnia"
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj