Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak ten szorstki facet potrafił pisać tak czułe i liryczne teksty? "Młynarski. Piosenka finałowa" [RECENZJA]

1 listopada 2017, 12:44
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kadr z filmu "Młynarski. Piosenka finałowa"
Kadr z filmu "Młynarski. Piosenka finałowa"/Media
Wojciech Młynarski zasługuje nie na jeden film, książkę i wspomnienie. Dokument Alicji Albrecht jest dziełem, które trzeba zobaczyć koniecznie – pokazuje legendarnego twórcę z szacunkiem dla jego twórczości, ale i nie omijając tematów bardzo bolesnych.

W drugiej połowie obrazu Ewa Bem z zadumą stwierdza, że miała przeczucie, że ceną za taki talent musi być coś strasznego. I rzeczywiście - Wojciech Młynarski siedzący na krześle obok szyby w jednym z stołecznych wieżowców, mający za sobą panoramę Warszawy ze spokojem tłumaczy, że cierpi na chorobę dwubiegunową.

- – opowiada Paulina Młynarska. - – tłumaczy córka Wojciecha Młynarskiego, opowiadając, że o chorobie ojca dowiedziała się przypadkiem, z podsłuchanej rozmowy telefonicznej.

10546292-kadr-z-filmu-mlynarski.jpg
Kadr z filmu "Młynarski. Piosenka finałowa"

Zdania wypowiadane przez dzieci w filmie nakazują zadać sobie pytania, jak dużą cenę płaci rodzina genialnego twórcy. Jan Młynarski mówi o rzadkich kontaktach z ojcem, z gorzkim uśmiechem wspomina, że nie można było skrytykować ojca twórczości. Paulina mówi o tym, że jako czterolatka była zmuszana do umiejętnego pointowania, a Agata wprost stawia pytanie „?”, a we fragmencie archiwalnego magazynu telewizyjnego żona wyrzuca Wojciechowi, że wcale na zimowych czasach, o których pisał, nigdy nie byli.

W kontraście do takich scen pokazany jest – uczciwie, bez przekoloryzowania – autentyczny geniusz poety. Widzimy i wielkie wykonania, ale i zapomniane wydarzenia, które wywołują uśmiech na twarzy – jak moment, w którym Młynarski podczas programu telewizyjnego na żywo tworzy nowy wiersz „”.

” momentami bardzo wzrusza – mocnym akcentem jest przypomniane wspólne wykonanie utwory przez Jonasz Koftę, Agnieszkę Osiecką i Wojciecha Młynarskiego na festiwalu w Opolu w 1977 roku. Wspomnienia tego wydarzenia, wypełniają dużą część dokumentu, stając się przez to zarazem portretem czasów, kroniką polskiej muzyki i poezji. O Młynarskim w filmie mówią wielcy, m.in. Janusz Gajos, Krystyna Janda, Irena Santor, Włodzimierz Korcz. Z materiałów archiwalnych warto zwrócić uwagę na piękne wypowiedzi Janusza Gajosa.

Nie zabrakło najważniejszych dla Młynarskiego utworów – specjalne miejsce zajęło „ Jeszcze w zielone gramy”. Siedząca obok ojca Janusza Zuzanna Głowacka wskazywała w ciekawy sposób na pokazanie naszej natury, specyficznego polskiego optymizmu, porównując słowa piosenki do pierwszych wersów hymnu.

Bez koloryzowania mówi o sobie też sam mistrz. Wyznaje, że po latach ciężko mu było odnaleźć w swoich tekstach błysk sprzed lat. Jedne jego z ostatnich zdań, te o nadziei pokazują, że do końca chciał pracować tak ciężko, jak się tylko dało.

Film „Młynarski. Piosenka finałowa” poprzez obecność wielu szczerych i gorzkich słów nie sprawi, że nagle zaczniemy do jego nagrań podchodzić inaczej. Wielkość jego dzieł jest niepodważalna. A Młynarskiego dzięki obrazowi warto lepiej poznać.

„Młynarski. Piosenka finałowa”; Polska 2017; reżyseria: Alicja Albrecht; dystrybucja: Best Film, w kinach od 3 listopada 2017 roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj