Dziennik Gazeta Prawana logo

"Volta" Juliusza Machulskiego to kino rozrywkowe, ale… to nie komedia. [RECENZJA]

23 czerwca 2017, 13:55
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Volta_(07)_fotoDorotaAwiorko
Volta_(07)_fotoDorotaAwiorko/Media
Mistrz w najwyższej formie nie jest. Ale nawet taka średnia pozwala mu na stworzenie kina rozrywkowego, które zapewni nam dobra zabawę na wieczór. Tylko po co na siłę „Voltę” nazywać komedią?

W Lublinie dziwnym zbiegiem okoliczności odnajduje się korona Kazimierza Wielkiego. Na tę chęć ma Kazimierz Dolny, niskiego wzrostu kandydat na prezydenta Polski. Jego narodowo-socjalistyczna partia chce przywrócić monarchię. Po co? Bo tak chce niziutki wódz i już.

Ponieważ jednak u Juliusza Machulskiego nic nie jest takie, jakim się wydaje, możemy spodziewać się zwrotów akcji i ciekawych suspensów. Kobiety odgrywają w nich główną rolę, a chęć zemsty okazuje się być ich paliwem do życia (na marginesie – dlaczego ten film nie nazywa się „”, skoro miało być na „V”?) .

10107314-volta-03-fotoolaftryzna.jpg
"Volta" w kinach od 7 lipca

” przez klimat, zdjęcia, fabułę i grę aktorską najbliżej do „”. Mamy tu historię w tle i dzieło sztuki, które ukraść trzeba. A i kadr, w którym ktoś na brukowej uliczce nagle wychodzi z włazu kanału też budzi natychmiastowe skojarzenia.

„Volta” jest też – podobnie jak „Vinci” – bardziej lekkim filmem sensacyjno-przygodowym niż komedią. Podczas pokazu prasowego nie było ani jednego momentu podczas którego sala wybuchłaby zbiorczo śmiechem. Oczywiście: pozycjonowanie go jako dzieło „króla komedii” nieprawdą nie jest, bo Machulski był, jest i będzie nie tylko dla mnie królem polskich komedii, ale… Niedawno oglądałem wywiad z twórcą w TVN, w którym nawet on żachnął się na takie nazywanie go w kontekście „Volty”.

10107252-volta-01-fotodorotaawiorko.jpg
"Volta" w kinach od 7 lipca

Ostatni film Juliusza Machulskiego to rzecz zbliżona bardziej pomysłem i klimatem do „”. Zabawne dialogi, gagi tu się oczywiście pojawiają. Jest sporo budzących uśmiech na ustach aluzji politycznych. Są też żarty tracące myszką, jak ten o deklinacji.

Czy w związku z tym „Voltę” trzeba ominąć szerokim łukiem? Nie – to dobre kino rozrywkowe. Angażujemy się w akcję, podziwiamy świetne kreacje Olgi Bołądź, Andrzeja Zielińskiego i Michała Żurawskiego. Doskonale w powierzoną mu rolę wchodzi Jacek Braciak, a w epizodach błyszczą Tomasz Kot i Cezary Pazura.

Machulski mocno pokazuje też nasze czasy. Bohaterowie niby żyją w demokracji, a jednak tęsknią za monarchią. Niby kochają Polskę, ale po polsku mówić nie potrafią.

W tym sosie gubi się też sam mistrz Machulski. Z jednej strony prowadzi z nami inteligentną grę, delikatnie punktując naszą wiedzę lub niewiedzę historyczną, pokazuje jak cudownie można bawić się faktami i jak subtelna jest granica między hipotezą a manipulacją. Z drugiej - do tych mniej wykształconych uśmiecha się aż za mocno m.in. żartując o „mimice dupy”.

Bilans: czy film zobaczyć czy też nie, wypada na plus. Weźcie sobie popcorn, zasiądźcie wygodnie i pomyślcie, co mogłoby być gdyby…

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj