Dziennik Gazeta Prawana logo

"Brick Mansions. Najlepszy z najlepszych" jak podrzędny klip kiepskiego rapera [RECENZJA]

25 kwietnia 2014, 08:47
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Brick Mansions. Najlepszy z najlepszych
Brick Mansions. Najlepszy z najlepszych/Kino Świat
Tytułowe Brick Mansions to uosobienie cywilizacyjnej apokalipsy – dzielnica, do której nie dociera ani ręka sprawiedliwości, ani jej egzekutor, czyli biały anglosaski mężczyzna w garniturze. Na wyludnionych ulicach króluje chaos, przemoc i narkotyki, a wszystko to jest dziełem potomków pierwszych Afrykanów przybyłych na ten ląd. Tak, film Camille'a Delamarre'a jest zarówno nieznośnie czarno-biały w przekazie, jak i bezbarwny w treści. Ale najsłabiej wypadają momenty, kiedy "Brick Mansions" nabiera czerwono-biało-niebieskich rumieńców, a politycznego wydźwięku nie zagłusza nawet głośny rap.

Jak na dystopię XXI wieku przystało, akcja filmu osadzona jest w Detroit, mieście, w którym Bóg porzucił ludzi, a reżyser aktorów. Znany z drugiej części "Uprowadzonej" Camille Delamarre, tym razem sam został porwany – przez rytm akcji, który płynie do wtóru amerykańskiego hip-hopu. Widać to po sposobie prowadzenia filmu, który w odbiorze przypomina podrzędny teledysk kiepskiego rapera. Ulicznej muzyce towarzyszy dźwięk ładowania złotych (sic!) pistoletów, brzęczących na szyi łańcuchów czy zgrzytania zębów walczących kobiet, których kontrastujące stylizacje (lateks versus szkolna spódniczka) uosabiają fantazje rodem ze zgoła innego rodzaju produkcji. Warto zastanowić się, czy w majowy wieczór nie lepiej włączyć MTV niż wybrać się do kina na "Brick Mansions". Nawet drugoligowi raperzy mają na podorędziu lepsze rymy niż dialogi tego filmu, które sprawiają, że podczas seansu ma się ochotę przebić głową ceglany mur oddzielający niesławną dzielnicę od reszty miasta.

Można odnieść wrażenie, że na planie filmowym reżysera zastąpił odtwórca jednej z głównych ról David Belle, twórca parkouru, który swoje umiejętności pokazał na ekranie już m. in. w "13. dzielnicy". Jego akrobatycznym popisom podporządkowana jest większość akcji, jednak paradoksalnie, filmowi wychodzi to na zdrowie. Efektowne wymyki przez okna jadącego samochodu, czy zjeżdżanie na pasku od spodni na budynek naprzeciwko skutecznie odwracają uwagę od scen, od których doznać można umysłowej kontuzji.

Całą recenzję Ewy Wildner czytaj w portalu Stopklatka.pl>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Stopklatka
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj