Dziennik Gazeta Prawana logo

"Niesamowity Spider-Man 2": Ludzka strona superbohatera [RECENZJA]

23 kwietnia 2014, 23:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Niesamowity Spider-Man 2
Niesamowity Spider-Man 2/Sony Pictures
Bohaterowie z dzieciństwa nigdy nie umierają, żyją w nas i w kolejnych pokoleniach, których atencję również zdobywają. Minęły już 52 lata od kiedy Spider-Man narodził się na stronach komiksu stworzonego przez Stana Lee. Upłynęła też dekada od czasu, kiedy zadebiutował on na dużym ekranie w trylogii Sama Raimiego. Teraz nastał czas na adaptację w reżyserii Marca Webba i to już drugą część.

Odziany w trykot superbohater stawia czoła nie tylko przestępczości i złu, ale też szarej codzienności. Spider-Man jest najbardziej ludzki z komiksowych herosów, bo oprócz położenia kresu niszczycielskiej mocy Electro (Jamie Foxx) próbuje rozwikłać tajemnicę śmierci swoich rodziców, jak i rozwiązać problemy sercowe. Webb w "Niesamowitym Spider-Manie 2" kładzie nacisk nie na akcję, choć tej też nie brakuje, ale właśnie na ludzką stronę superbohatera. Odnosi się wręcz wrażenie, że Spidey ratuje miasto w przerwach między załatwianiem kolejnych prywatnych spraw, a nie na odwrót. Chwali się twórcy, że nie postawił na efektowność a na emocjonalność historii, ale tempo akcji, jak na ten gatunek, zdaje się być zbyt wolne.

Wątek miłosny odgrywa w filmie priorytetową rolę, ale przecież i komiksowy Peter Parker miał bogate życie uczuciowe. Nie dziwi fakt, że Webb, jako twórca "500 dni miłości", poświęcił mu dużo uwagi. Dzięki temu zyskaliśmy uroczą, wiarygodną ekranową parę, którą tworzą Andrew Garfield w tytułowej roli i Emma Stone jako Gwen Stacy. Bez magicznej iskry ich uczucia film wiele by stracił.

Tobey Maguire jako Peter Parker w trylogii Raimiego dzięki swojej fizjonomii pasował mi bardziej do roli przesiadującego przy książkach gapowatego kujona niż przystojny Garfield ze swoją fryzurą w stylu Jamesa Deana. Jednak wykreowany przez niego arogancki i dowcipkujący Spider-Man, to ten sam zamaskowany bohater znany dobrze z komiksu. Za to nowy, demoniczny i wręcz odrażający Harry Osborn grany przez Dane'a DeHaana bije na głowę Jamesa Franco z poprzedniej "pajęczej" serii. Jednak, gdy chłopak pojawia się na ekranie już jako Zielony Goblin, to zamiast narastających emocji czuje się już tylko zapach odgrzewanego jedzenia.

Całą recenzję Roberta Skowrońskiego czytaj w portalu Stopklatka.pl>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Stopklatka
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj