Dziennik Gazeta Prawana logo

"Trzy siostry T." – czekanie na trupka

26 października 2012, 09:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Trzy siostry T
Trzy siostry T/Media
Trzy starsze panie i chłopiec uwięziony w ciele 35-letniego mężczyzny. Trwa kinowy seans teatru absurdu. Sfilmowana wersja dramatu Macieja Kowalewskiego to propozycja, która może zezłościć, ale nie sposób przejść obok niej obojętnie.

"Trzy siostry T." Macieja Kowalewskiego to rzecz tak odmienna od wszystkiego, co zazwyczaj oglądamy w kinie, że przymierzanie doń podobnej miary, co do innych tytułów z bieżącego repertuaru, wydaje się niestosownością. Na czym polega różnica? Kowalewski jest przede wszystkim człowiekiem teatru: inscenizatorem, dramatopisarzem, dramaturgiem. Jego debiutancki film jest utworem o bezwstydnie scenicznej proweniencji i nikt tego nie ukrywa. Cierpi na tym kino, zyskuje słowo i forma doprowadzona niemal do ekstremum.

"Trzy siostry T." to kino niezależne, któremu bliżej do undergroundowych produkcji performerów i plastyków niż do offowego repertuaru. Kowalewski zamiast tuszować aktorskie emocje, celowo je wyostrza, tak jakby przekornie wychodził naprzeciw oburzonym purystom. Sprzeciwia się dyktatowi solenności wykonania. Sceny są manieryczne, kadry niedopilnowane, rytmy zaburzone. Oglądając "Trzy siostry T.", widz ma jednak absolutną pewność, że wszystkie te zabiegi zostały starannie zaplanowane, a reżyser panuje nad materiałem. Teatr nie wygrał wprawdzie z kinem, ale napotkał godnego przeciwnika. Sfilmowana sztuka Kowalewskiego to unikalny eksperyment, który nazwałbym "filmodramą", próbą filmowej symulacji scenicznej wypowiedzi nieprzepisanej na język kina.

Widzowie, których początkowo zmyli ekscentryczny styl tego kina, powinni także docenić, że Kowalewski gmera w rejonach, których inni dotąd nawet nie próbowali penetrować. Zastanówmy się, kiedy ostatni raz ktoś próbował u nas stosować chwyty rodem z teatru absurdu, czarnego kryminału, korzystał z groteski i turpizmu? Nie pamiętam. Kto zaryzykował aktorstwo świadomie przerysowane? Nikt. Pobrzydzone siostry T. (fenomenalna charakteryzacja Ewy Kowalewskiej) wyglądają jak upite bimbrem senne koszmary czechowowskiej Maszy, Iriny i Olgi. Bogusława Schubert-Massoc, Małgorzata Rożniatowska i Ewa Szykulska stanowią mocny, wampiryczny kontrapunkt dla chorobliwie wychudzonego Rafała Mohra, który od dawna nie otrzymał szansy na tak brawurową rolę. Trzy siostry Trupki Kowalewskiego zapuszczają swoją sieć. Ale to my jesteśmy pająkami.

TRZY SIOSTRY T. | Polska 2011 | reżyseria: Maciej Kowalewski | dystrybucja: Spectator | czas: 85 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj