Dziennik Gazeta Prawana logo

"Savages: ponad bezprawiem" – Oliver Stone już nie grozi palcem

28 września 2012, 10:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Savages: Ponad bezprawiem
Savages: Ponad bezprawiem/Media
W "Savages" Oliver Stone wreszcie porzuca politykę na rzecz napakowanego adrenaliną kina akcji.

Sumienie Ameryki łagodnieje. Oliver Stone, pacyfista i najostrzejszy krytyk kapitalistycznych wynaturzeń, postanowił odetchnąć. Najnowszy film twórcy "Plutonu" bawi, tumani, przestrasza, lecz z całą pewnością do niczego nie wzywa i nikomu nie grozi palcem. Nie jest też apoteozą odwagi cywilnej ani rozgrzanym do czerwoności manifestem ideologicznym. Widać wyraźnie, że przy okazji "Savages" najlepiej bawił się właśnie Stone, pragnący odpocząć od własnego politycznego zacietrzewienia.

Reżyser, który do tej pory eksponował tragiczne konflikty maksymalnie spolaryzowanych postaw oraz z upodobaniem wskazywał winnych i dawał upust swojemu oburzeniu, nagle postanowił przejść na drugą stronę barykady i wcielić się w rolę beztroskiego uczniaka. Miesza więc w filmie elementy prawdziwie wybuchowe – takie jak chociażby trudne relacje białych i Latynosów czy też zagubienie wracającego z Iraku weterana – z sentymentalną historyjką miłosną.

W "Savages" najważniejszy jest wątek Bena i Chona, dwóch botaników, którzy z powodzeniem handlują wyhodowaną przez siebie odmianą marihuany. Ich nowy, świetny towar zostaje szybko wywęszony przez członków meksykańskiego kartelu. Jego przywódczyni Elena (Salma Hayek) składa Amerykanom propozycję współpracy. Ci odmawiają i przez to ściągają na siebie gniew niedoszłej szefowej oraz jej najbardziej bezwzględnego zabójcy: Lado (Benicio del Toro). Kartel porywa Ophelię, w której zakochani są obydwaj bohaterowie, zmuszając ich tym samym do posłuszeństwa. Oni jednak postanawiają odpowiedzieć atakiem na atak i w efekcie rozpętują prawdziwą wojnę. Napędza ją nie tylko oczywisty w tej sytuacji konflikt interesów, ale także nienawiść, jaką "dziki Meksyk" żywi wobec swoich amerykańskich sąsiadów z północy.

Tytułowi dzicy to oczywiście nie tylko zapatrzeni w figurkę Świętej Śmierci Meksykanie, ale także biali, którzy bez większych sentymentów porzucają swoje cywilizowane nawyki. Jednak tym razem Stone odsuwa na bok wynikające z tego moralne dylematy i opiera się pokusie stawiania jakichkolwiek diagnoz. Zamiast tego podkręca tempo akcji, zaprasza widzów do zabawy i pozwala nie myśleć o konsekwencjach. Jedyne, co zawiodło Stone'a w trakcie realizacji "Savages", to intuicja obsadowa. Paradoksalnie jednak i to przemawia na korzyść filmu, w którym na tle idealnie nijakich aktorów młodego pokolenia jeszcze wyraźniej błyszczą brawurowi Hayek i del Toro.

SAVAGES: PONAD BEZPRAWIEM| USA 2012 | reżyseria: Oliver Stone | dystrybucja: UIP | czas: 131 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj