Dziennik Gazeta Prawana logo

"Pożyczony narzeczony" – komedia romantyczna z odzysku

27 maja 2011, 10:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pożyczony narzeczony
Pożyczony narzeczony/Media
Był już "Mój chłopak się żeni", "Moja dziewczyna wychodzi za mąż" – do tej serii filmów o przedmałżeńskich trójkątach/czworokątach i uczuciowych perypetiach przyszłych/niedoszłych żonkosiów dołączył nieudany "Pożyczony narzeczony".

To adaptacja kolejnej poczytnej książki skierowanej do kobiet po trzydziestce, zapracowanych singielek nieznajdujących czasu na życie osobiste. Bohaterką, z którą mogą się utożsamić, jest Rachel (sympatyczna Ginnifer Goodwin). Nowojorska prawniczka obchodzi właśnie trzydzieste urodziny i ma zostać druhną na ślubie swojej najlepszej przyjaciółki Darcy. Na urodzinowej imprezie spotyka wybranka swojej koleżanki Deksa, no i koniec końców przyszły pan młody i przyszła druhna lądują razem w jednej taksówce, a potem w jednym łóżku. Wkrótce okazuje się, że nie była to tylko przygoda na jedną noc, Rachel i Dex, przyjaciele z czasów studenckich, od dawna czuli do siebie coś więcej niż sympatię.

Taki punkt wyjścia filmu daje okazję do przeróżnych komplikacji i kombinacji życia uczuciowego bohaterów, na dodatek na horyzoncie pojawiają się też podkochujący się platonicznie w Rachel nieśmiały Ethan i czarujący podrywacz Marcus, który nie przepuści żadnej okazji do flirtu. Materiał na zwariowaną komedię romantyczną jak znalazł, ale "Pożyczony narzeczony" to niespełniona obietnica lekkiej zabawy z cyklu "nie igra się z miłością".

Młodzi i przystojni bohaterowie wiodący udane i dostatnie życie wielkomiejskich yuppies w wyszukanych plenerach Nowego Jorku i nadmorskiego Southampton wzbudzają tyle emocji co kot napłakał. Naprawdę trudno przejąć się ich losem i pochylić nad moralnymi wyborami typu, co jest ważniejsze: przyjaźń czy miłość, czy można przegapić szansę na bycie szczęśliwą/szczęśliwym, czy iść za głosem serca i ją wykorzystać – nawet kosztem osób najbliższych?

Bezbarwne postacie na emocjonalnym poziomie nastolatków, nakreślone według najprostszego psychologicznego klucza, na zasadzie czarno-białych przeciwieństw (ekstrawertyczna, przebojowa i egoistyczna blondynka Darcy – introwertyczna, nieśmiała i wrażliwa brunetka Rachel) drażnią swoją pretensjonalnością, o chemii między parą głównych bohaterów nie ma co marzyć, a wysiłki scenarzystów w poszukiwaniu nieuchronnego happy endu przemówią tylko do zdeklarowanych wielbicieli gatunku, którzy wyłowią kilka dowcipnych dialogów typu: – Dlaczego się ze mną nie ożenisz? – Za bardzo cię lubię.

Naprawdę trzeba bardzo lubić typowe amerykańskie komedie romantyczne, by docenić wątpliwy urok "Pożyczonego narzeczonego".

POŻYCZONY NARZECZONY | USA 2011 | reżyseria: Luke Greenfield | dystrybucja: Monolith | czas: 112 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj