Dziennik Gazeta Prawana logo

Wieś tańczy, wieś śpiewa, czyli zmarnowany "Milion dolarów"

16 maja 2011, 15:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Milion dolarów
Milion dolarów/Media
"Milion dolarów" Janusza Kondratiuka to zupełnie nieudany comeback autora kultowych komedii.

Miało być dowcipnie, błyskotliwie i inteligentnie, jest przaśnie, z przytupem i lekko szowinistycznie. "Milion dolarów", satyra na polski kapitalizm, inscenizacyjnie i myślowo przypomina najsłabsze odcinki "Kabareciku Olgi Lipińskiej". Różnej klasy skecze, mizdrzenie się do kamery i grepsy pod publisię.

A przecież w najlepszych filmach Kondratiuka – nie tylko słynnych "Dziewczynach do wzięcia", ale także w znakomitej komedii z 1976 roku "Czy jest tu panna na wydaniu" – sytuacyjny komizm mieszał się zawsze z wyrozumiałością dla ludzkich słabości. W "Milionie dolarów" nie ma żadnego pobłażania. Są typki, nie ma ludzi. I w zasadzie nie ma kina.

Główną bohaterką jest Bożenka (jedna z najsłabszych ról w aktorskim dorobku Kingi Preis), pracownica banku, która nie otrzymawszy wyczekiwanej nagrody pieniężnej po bohaterskim obezwładnieniu terrorysty, bezprawnie przejmuje spadek zapisany sąsiadce staruszce, której kontem zarządza. Do awantury zostaje włączony opóźniony w rozwoju Pawełek (kompletnie zagubiony Kuba Gierszał, brawurowy Dominik z "Sali samobójców") oraz jego współlokatorki.

Babcia wciąga kokę, seksowne dziewczyny malowniczo wyginają się na rurze, a urna z prochami spada na łeb durnego policjanta. Bohaterowie pojawiają się i znikają. Tomasz Karolak tradycyjnie został obsadzony w roli prostaka z wdziękiem menela, Andrzej Grabowski zasuwa w nietwarzowej peruczce i w zespole disco polo. "Wieś tańczy i śpiewa".

Aktorzy, nie tylko Karolak i Grabowski, nie mieli w tym filmie niczego do zagrania. Kompletnie zmarnowany został potencjał wielkiej Barbary Kraftówny czy niezwykle utalentowanej, młodziutkiej Joanny Kulig. A poprzedzająca premierę filmu akcja promocyjna, z hasłami w rodzaju: "Janusz Kondratiuk drugim Woodym Allenem", była moim zdaniem wyrazem bezsilności producenta. Mniejsza o to, że hasło nijak ma się do rzeczywistości, a Kondratiuk naprawdę zasłużył na to, żeby nie być porównywany do kogokolwiek, ale w tym przypadku chodzi zwyczajnie o kwestię proporcji. Miron Białoszewski pisał w "Chamowie" o "melancholii półfabrykatu". W "Milionie dolarów" ostał się jedynie półfabrykat.

MILION DOLARÓW | Polska 2011 | reżyseria: Janusz Kondratiuk | dystrybucja: Pro Film | czas: 108 min

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj