Dziennik Gazeta Prawana logo

"Mary i Maksa" życie i cała reszta

28 marca 2011, 12:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mary i Max
Mary i Max/Media
Film Australijczyka Adama Elliota przywraca wiarę w animację dla dorosłych. "Mary i Max" wreszcie na DVD.

Takie filmy trafiają na nasz rynek zbyt rzadko. Jesteśmy skazani niemal wyłącznie na olśniewające komputerową techniką animacje produkowane w studiach Pixara i Dreamworks, a te – choćby najbardziej fantastyczne – w końcu zaczynają nużyć. 

"Mary i Max", podobnie jak wyświetlany parę miesięcy temu "Fantastyczny Pan Lis" Wesa Andersona, nakręcony metodą animacji poklatkowej, jest jak haust świeżego powietrza. Z opowieści o korespondencyjnej przyjaźni ośmiolatki z Australii i czterdziestoparoletniego nowojorskiego Żyda z syndromem Aspergera Elliot wyciska maksimum wzruszeń. Bawi, by za chwilę wycisnąć z oczu widzów łzy, nie uciekając się do łatwych chwytów i emocjonalnego szantażu. Chwilami balansuje na granicy dobrego smaku, by za moment zaskoczyć lirycznym nastrojem, a parę sekund później wkroczyć w krainę slapstickowej groteski.

Całość przypomina dziwaczny konglomerat animacji Nicka Parka, filmów Tima Burtona i neurotycznych komedii Woody'ego Allena, doprawionych szczyptą chaplinowskiej burleski. Ale z tych różnorodnych elementów udaje się Elliotowi stworzyć nową jakość, jednocześnie piękną i brzydką, wesołą i smutną, skomplikowaną i prostą. I oczywiście fantastycznie zrealizowaną, dopieszczoną w najdrobniejszych szczegółach, pełną drobnych smaczków, które wyłapać można dopiero podczas kolejnych seansów. 

Australijczyk rozwija tu zresztą pomysł ze swojego poprzedniego filmu – nagrodzonego Oscarem fenomenalnego "Harviego Krumpeta". Tam też groteskowa fabuła była pretekstem, by opowiedzieć o smutku i samotności, poszukiwaniu szczęścia i zrozumienia, wreszcie o bezowocnych z pozoru próbach pojęcia, ile tak naprawdę warte jest życie. Brzmi to jak sentymentalny banał i banalne pewnie jest, ale za to pokazane tak, że nawet największe naiwności Elliotowi wybacza się w mgnieniu oka.

MARY I MAX | Australia 2008 | reżyseria: Adam Elliot | dystrybucja: Monolith

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Własne
Tematy: DVD
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj