Dziennik Gazeta Prawana logo

Colin Firth: Jak zostałem królem

29 stycznia 2011, 15:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Colin Firth
Colin Firth/AP
Rolą króla Jerzego VI Colin Firth udowodnił, że jest jednym z największych aktorów brytyjskiego kina.

Ostatnio często gra pan introwertyków. Dlaczego wybiera pan takie role? Odnajduje w nich pan samego siebie?

Colin Firth: Chyba nikt, kto mnie zna, nie mógłby uznać mnie za introwertyka. Wybieram najciekawsze role, a introwertyzm bohaterów nie jest tym, co mnie w nich pociąga, choć lubię obserwować życie wewnętrzne ludzi, których gram. Myślę, że Bertie – późniejszy król Jerzy VI – był introwertykiem, bo bał się otworzyć przed ludźmi. Prawdopodobnie marzył, by błyszczeć w towarzystwie, ale kiedy masz wadę wymowy, a obracasz się w wyższych sferach, to bezpieczniej czujesz się w swoim kącie.

Jerzy VI jest postacią historyczną, wciąż żywą w pamięci Brytyjczyków. Ciężko zbudować taką rolę?

Nie mamy pełnego obrazu jego osoby. Nikt z rodziny królewskiej nie przyszedł i nie powiedział: "To może wam pomóc. To są jego nieznane listy". Przygotowując się do takiej roli, trzeba bazować na spekulacjach, na pamiętnikach i wspomnieniach osób trzecich. Mieliśmy kilka jego listów, cytaty, wypowiedzi. Jego zdjęcia zrobione podczas przemówień. Na tej podstawie musieliśmy zbudować nowy obraz Jerzego VI. Ale nie chodziło nam wyłącznie o zrealizowanie biografii króla – opowiadamy historię uniwersalną. Każdy z nas – Tom Hooper, Geoffrey Rush, ja – chciał przedstawić swój punkt widzenia. Na ile się da, chcemy być wierni historii, ale przecież jesteśmy bajarzami.

Bertie, mimo królewskiego pochodzenia, doświadczył w dzieciństwie wielu upokorzeń.

Ta historia w jakiś sposób zadaje kłam opinii, że arystokracja brytyjska jest uprzywilejowana, jeśli chodzi o wychowanie. Dorastanie w rodzinie szlacheckiej nie oznacza rozpieszczania oraz nieskończonej ilości pieniędzy i wolności. Elementem przygotowań do tego filmu było czytanie wspomnień George’a Orwella dotyczących jego nauki szkolnej. Chodził do Świętego Cypriana, szkoły przygotowawczej do Eton. To najwyższa półka. Ale zamiast opływać w luksusy, doświadczał zimnych nocy, ostrego reżimu i kar cielesnych. Książę Karol chodził do Gordonstoun. Tam chłopcy codziennie biegali w krótkich spodenkach o szóstej rano. Pół godziny niezależnie od pogody. Trudno to nazwać rozpieszczaniem bogatej młodzieży.

Angażuje się pan w liczne akcje charytatywne. Czy sława pomaga w tego typu przedsięwzięciach?

Moja pozycja sprawia, że jestem idealnym, naturalnym posłańcem. Ale nie mogę robić wszystkiego. Zawsze zastanawiam się, jak mogę pomóc i czy w ogóle jestem w stanie. Czasem wystarczy nagłośnić sprawę. Mogę na przykład pójść do gazety lub polityka i pleść androny jak wielu aktorów albo opowiedzieć im o czymś ważnym, na co ludzie powinni zwrócić uwagę. Nie mam w sobie mądrości, która pozwoliłaby mi prawić kazania. Ale mogę pomagać ludziom, którzy naprawdę potrzebują głosu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj