- zaznacza aktorka.
Dodaje, że miło jest jej czytać słowa wsparcia, płynące od przyjaciół z całego świata. - mówi w rozmowie z PAP Ziubina.
Wyjaśnia, że w odróżnieniu od wielu znajomych, nie nagrywa żadnych wezwań do rosyjskich kolegów, gdyż nie ma żadnych złudzeń w siłę takich przesłań. - tłumaczy. Dodaje, że woli poświęcić ten czas na wspieranie Ukraińców - pomoc uchodźcom, wpieranie wojska, czym zajmuje się codziennie.
"To był jakiś horror"
- opowiada aktorka. - relacjonuje. Wspomina, że od razu zaczęła kontaktować się ze znajomymi w całej Ukrainie. - mówi PAP o pierwszym dniu wojny.
Ziubina opowiada, że gdy w połowie lutego jechała do rodzinnego Użhorodu na zachodzie Ukrainy jej syn prosił ją, by na wszelki wypadek zabrała ze sobą paszport.- podkreśla.
"Przez pierwszy tydzień wojny spałam w schronie, kolejne trzy w łazience"
- opowiada o życiu w atakowanym przez Rosjan Kijowie.
Aktorka mówi, że prowadzi na Facebooku cykliczne programy dla obserwujących ją osób. Najpierw opowiadała w nich m.in. o radach psychologów, jak radzić sobie z wojenną rzeczywistością. - zaznacza dodając, że jej znajomi sami prosili o takie audycje.
Ziubina z czasem zaczęła w swoich relacjach na Facebooku czytać wiersze. Teraz robi to codziennie wieczorem. - podkreśla aktorka.