Emilia Krakowska ma w swym dorobku kreację, jaką stworzyła jako Jagna Paczesiówna, Borynowa w filmie „Chłopi” i jest to rola, którą wpisała się na stałe do kultury narodowej. Drugą ważną i najbardziej pamiętaną rolą aktorki jest postać namiętnej chłopki Maliny w filmie „BrzezinaAndrzeja Wajdy z 1970 roku, ekranizacji prozy Jarosława Iwaszkiewicza. Film miał znakomitą obsadę: w rolach głównych występowali Olgierd Łukaszewicz i Daniel Olbrychski.

Reklama

W powieści Reymonta Jagna to „20-letnia córka Dominikowej, utalentowana plastycznie, wychodzi dla majątku za Borynę. Nie kocha go, dlatego też zdradza męża z Antkiem i innymi”.

To nie moja Jagna" – mówi Emilia Krakowska. "Moja nie jest wyrachowana, jest dość delikatna, niekiedy nieśmiała. To ją osaczają mężczyźni. Kocha Antka, ale jest w pewien sposób przywiązana do Boryny”.

Takie role jak Jagna są wyjątkowe, są darem od losu dla aktora. Bo z jednej strony ma do czynienia z wybitnym tekstem literackim, a z drugiej gra w filmie na podstawie tego dzieła w gronie wybitnych artystów. Tak więc nigdy nie wyrzekłam się Jagny. Mam ją we krwi” – powiedziała aktorka w wywiadzie dla PAP.

Emilia Krakowska jest absolwentką Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie; dyplom ukończenia tej uczelni otrzymała w roku 1963. Po studiach aktorskich występowała na warszawskich scenach: w Teatrze Powszechnym w latach 1964-1968, później, w latach 1968-1978 w Teatrze Narodowym, a potem od 1978 do 1985 r. w Teatrze Współczesnym oraz w Teatrze Rozmaitości w latach 1985-1991.

Była też aktorką Teatru Powszechnego im. Jana Kochanowskiego w Radomiu, wrocławskiego Teatru Komedia, Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku i Teatrze Nowym w Słupsku. Ostatnio występuje na scenie stołecznego Och-Teatru.

Jest też lubianą aktorką filmową. Publiczność zapamiętała jej role z lat 70. w takich filmach jak „Brunet wieczorową porąStanisława Barei z 1976 r. i „Jak to się robiAndrzeja Kondratiuka z 1974 r. Często bywa widywana w serialach telewizyjnych.

W latach 80. XX w. była członkinią Narodowej Rady Kultury. Należała do grupy aktorów, którzy nie chcieli bojkotować sceny polskiej po wprowadzeniu stanu wojennego.

W 2013 roku Emilia Krakowska uhonorowana została Nagrodą im. Ireny Solskiej, którą przyznała jej polska sekcja Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyki Teatralnej. Została również doceniona tytułem Gwiazdy Filmowego Sezonu podczas Lubuskiego Lata Filmowego w Łagowie oraz wyróżnieniem podczas Łódzkiej Wiosny Artystycznej. „Nagrody te – jak podkreślane to bywa w laudacjach - są w podzięce dla jej niezwykle udanej kreacji Jagny w filmie Chłopi, który okazał się być dla niej trampoliną kariery aktorskiej”. O tej roli mówiła aktorka w wywiadzie dla PAP: „Traktowałam powieść Reymonta jako Biblię naszych tradycji, obyczajów i kultury. Pierwszy raz się z nią zetknęłam w liceum; miałam 15 lat i tę książkę otrzymałam jako nagrodę w konkursie recytatorskim. Dobrze pamiętam jej początek: +Jesienią, bodajże we wrześniu, na wsi odbywa się właśnie kopanie kartofli…+ i pierwsze zdanie +Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!+

Miałam już 33 lata, kiedy grałam Jagnę, która w powieści ma niespełna lat dwadzieścia. Ale przecież jestem aktorką! A poza tym byłam do roli przygotowana; wcześniej zagrałam Jagnę sto razy w teatrze w przedstawieniu Teatru Ziemi Mazowieckiej przygotowanym na 10-lecie tej sceny”.

W filmie jednak odebrałam osobną lekcję pokory" – wspomina w wywiadzie aktorka - "kiedy wreszcie nauczyłam się perfekcyjnie doić krowy i czekałam na ujęcie, gdy Jagna doi, a Antek przychodzi do niej, aby ją namawiać na spotkanie. Operator filmował tak, że nie widać było moich świeżo nabytych umiejętności dojenia. Zaprotestowałam, ale reżyser powiedział tylko: +to scena z Antkiem, a nie Kronika Filmowa o dojeniu krów+”.

Aktorka natomiast świetnie sobie radziła występując jako Jagna w tych wszystkich halkach, spódnicach, serdakach, fartuszkach, zapaskach i pasiakach. „Przeważnie się grało mając 20 kg wełny na sobie. Ale to nie były uszyte kostiumy, to były autentyczne ubrania i stroje skupione na potrzeby filmu, częściowo także przez Cepelię. Skoro tak się chłopki i chłopi ubierali, to i my aktorzy musieliśmy się w tym poruszać swobodnie. Dużo się przy tym nauczyłam, że na przykład inne pasiaki były +do roboty+, a inne +do tańca+, jeszcze inne na żałobne dni ".

A wieśniaczki w Wielki Piątek szły do kościoła tylko w fioletowo-czarnych – żałobnych pasiakach" – dodaje aktorka. "I w tym widać siłę powieści Reymonta - w opisaniu kultury i obyczajów, a wszystko zgodnie z naturalnym rytmem czterech pór roku”.

Reklama

Aktorka wspomina też spotkanie z Jadwigą Chojnacką – Dominikową w jakieś 20 lat po serialu „Chłopi”. „Rozmawiamy przy herbacie, a ona, ta wielka aktorka, mruczy po nosem +nie tak, nie tak to powinno być+. +Co?+ – pytam. +Nie tak to powinnam zagrać+ – wybuchła. +W scenie, w której Jagnę, córkę moją wywożą na kupie gnoju na wozie zaprzężonym w dwa czarne woły, ja idę za tym wozem jak za pogrzebem, w milczeniu, a przecież powinnam krzyczeć, pazurami drapać, walczyć o dziecko+ – mówiła tyle lat po realizacji filmu i serialu aktorka. To świadczy o tym, jak te role weszły nam w krew, jak ważyły w naszym życiu".

"Ale" - dodaje w lżejszym tonie - "choć w filmie zostałam pohańbiona, ze wsi wyrzucona, to teraz jestem honorową obywatelką Lipiec Reymontowskich. Już tak mam, że po przeszło 50 latach na scenie wszędzie widzę teatr – nawet w tej anegdocie”.