Dziennik Gazeta Prawana logo

Filmowcy w PRL-u: Władza chciała propagandy sukcesu, twórcy robili swoje

13 stycznia 2019, 11:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
manifestacja / ©Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych (WFDiF). Źródło: „Polska Kronika Filmowa. Podglądanie PRL-u” wyd. BOSZ, Filmoteka Narodowa, 2016
manifestacja / ©Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych (WFDiF). Źródło: „Polska Kronika Filmowa. Podglądanie PRL-u” wyd. BOSZ, Filmoteka Narodowa, 2016/Media
Czasy się zmieniają, a problemy polskich władz z reżyserami wciąż podobne. Jakby się ich nie organizowało, motywowało i opłacało, kiedy zrobią film po myśli rządzących, to nie da się go oglądać, a jeśli na przekór, od razu mają sukces.

Wicepremier Piotr Gliński ostrzegał tuż przed sylwestrem: "Nasze rozdrobnione studia filmowe i rozproszone zasoby nie mogą skutecznie konkurować z zagranicznymi producentami, co w świetle przyjętych zachęt dla produkcji audiowizualnej będzie osłabiało ich pozycję konkurencyjną. Kultywowanie tej pozostałości PRL doprowadzi do marginalizacji polskiej produkcji filmowej". I obiecywał: "Połączenie zasobów w jedną silną instytucję pozwoli na stworzenie profesjonalnego i poważnego partnera dla zagranicznych producentów i wytwórni". Wedle planu przedstawionego przez ministra Glińskiego polski świat filmu czeka wielka fuzja. Obejmie ona studia filmowe: Kadr, Tor, Zebra i Kronika oraz Wytwórnię Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, a także Studio Miniatur Filmowych. Ich miejsce zajmie państwowy moloch o rocznych obrotach w wysokości 100 mln zł. "Dzięki temu powstanie profesjonalny publiczny ośrodek produkcji filmowej, który będzie poważnym partnerem dla realizatorów wysokobudżetowych produkcji europejskich i amerykańskich. Nowa instytucja będzie również wspierać rodzimych i zachodnich producentów, szczególnie młodych twórców" – twierdzi Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w komunikacie dla mediów.

Ambicją ludzi starających się obecnie zawiadywać polską kulturą jest uczynienie z filmu narzędzia służącego promowaniu propaństwowych postaw oraz wygodnej dla obozu władzy wizji przeszłości. Nic nie złamie wiary urzędników, że scentralizowany, państwowy koncern filmowy wszystko zmieni na lepsze. Wreszcie zostaną nakręcone monumentalne, a zarazem wybitne dzieła, satysfakcjonujące rządzących i przyciągające tłumy do kin. To piękne marzenie sprawia, że wszyscy będziemy musieli połknąć tę żabę, być może w smaku jeszcze gorszą od "1920 Bitwa warszawska" Jerzego Hoffmana. W jej przypadku jedynie prawdziwym patriotom udawało się wytrwać do końca seansu. Nowych filmów za pieniądze państwowe, czyli podatników, mogą nie przetrzymać nawet ludzie skorzy do największych poświęceń. Choć ci najstarsi przypomną sobie, że w czasach PRL już taką żabę spożywali.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj