"" - powiedziała aktorka Anna Dymna.
"" - dodała.
- Kazimierz Kutz zostawił na ziemi trwały ślad; mówił o najważniejszych dla każdego Ślązaka wartościach – pracy, praworządności i rodzinie – mówiła podczas uroczystości pogrzebowych reżysera w Katowicach unijna komisarz Elżbieta Bieńkowska.
W swoim wystąpieniu Bieńkowska mówiła, że Kutz w swojej twórczości i w swoim życiu ciągle zadawał pytania o śląską tożsamość, o Polskę i o Europę. „Nagle zostajemy z tymi pytaniami – o śląskość, o polskość, o europejskość dzisiaj. Z tymi bardzo ostrymi czasami pytaniami i bardzo brutalnymi odpowiedziami” – powiedziała komisarz.
Zaznaczyła, że sama czuje się Ślązaczką, Polką i Europejką. Kutz pokazywał – mówiła - że te trzy tożsamości mogą się uzupełniać i wzbogacać. „Są osoby, które zostawiają na ziemi mocny ślad i Kazimierz Kutz był taką osobą, która zostawiła na ziemi, na Śląsku, bardzo mocny ślad” – powiedziała. „To był człowiek, który łączył w sobie te wielkie pytania z odpowiedziami na nie zupełnie normalnym językiem, prosto od serca, i tego nam na Śląsku będzie brakować” – wskazała.
Oceniła, że obecnie pytania o europejskość, o to, „gdzie jest nasze miejsce jako Ślązaków, jako Polaków, czy chcemy być poza Europą, czy chcemy być w Europie”, są szczególnie aktualne. „On był ostry dla wszystkich opcji politycznych, dla wszystkich rządów, natomiast dla tego, co się teraz w Polsce dzieje, był bardzo ostry i bardzo krytyczny” – powiedziała Bieńkowska, przypominając felietony Kutza w lokalnym dodatku „Gazety Wyborczej”.
„Kazał się kilka razy +klupnąć+ w głowę, zanim się pomyśli o wypychaniu czy wyrywaniu Polski z Unii Europejskiej” – przypomniała i dodała, że Kutz lubił się „naparzać”. „W życiu się trzeba naparzać o ważne rzeczy, trzeba to robić, trzeba mówić głośno, jeżeli się z czymś człowiek nie zgadza” – wskazała.
„Kazimierz Kutz niezależnie co robił, był człowiekiem autentycznym – i kiedy tworzył, i kiedy wszedł do polityki, mówił własnym głosem" - powiedział wicemarszałek senatu Bogdan Borusewicz.
"W polityce był barwny jak ptak, kolorowy, piękny, ale trudny. Trudny, bo mówił to, co myślał, a był oparty o Śląsk, śląskość wychodziła z niego wszędzie. Był trudny, bo bez przerwy miał pretensje - do Polski, do nas – polityków” – dodał.
"Mówił to, co myślał, nie owijał w bawełnę. Potrafił patrzeć krytycznie, a bez kontestowania zastanego stanu rzeczy nie ma postępu" – tak wspominał honorowego obywatela Katowic prezydent miasta Marcin Krupa. "Ty śląski pieronie, jużeś poszoł, a nom ostoł ino żal" – zakończył po śląsku
"" - tak wspominała Kutza pani Barbara z Katowic, która wpisała się do księgi kondolencyjnej.
Kazimierz Kutz zmarł 18 grudnia w wieku 89 lat. W piątek spocznie na cmentarzu przy ul. Sienkiewicza w Katowicach.