Jan Englert został uhonorowany za całokształt twórczości. Aktor i reżyser filmowy oraz teatralny zagrał m.in. w "Kanale" Andrzeja Wajdy, "Soli ziemi czarnej" i "Perle w koronie" Kazimierza Kutza czy "Magnacie" Filipa Bajona. Jest również pedagogiem i wychowawcą kolejnych pokoleń ludzi kina, a także dyrektorem artystycznym Teatru Narodowego w Warszawie.

Reklama

"Jestem wzruszony, bo po 60 latach pracy dla filmu polskiego, gdyż zacząłem jako 14-latek w Kanale, to pierwsza poważna nagroda, którą dostaję. Tym bardziej się cieszę, że jest to nagroda za niepokorność. Zastanawiam się na czym polegała ta moja niepokorność i chyba na tym, że nadal płynę, ale nie zawsze z prądem. Sądzę, że niepokornością jest również nadal chęć płynięcia, bo mógłbym już odcinać kupony i odpoczywać. Coraz trudniej dzisiaj o czyste źródełko, a raczej pływa się w najlepszym razie w stawie z rzęsą, a raczej jest to staw po największym uderzeniu, gdy wszystko z dołu się unosi do góry. Trudno często w tym pływać, żeby się nie utopić" - powiedział w niedzielę Englert.

Wskazał, że jest znanym przeciwnikiem Internetu - nie posiada swojego maila ani żadnych profili na portalach społecznościowych.

"Internet nam zrujnował życie, a nie zmienił. Wszystko poszło galopem. Dawniej męczyłem się ucząc w szkole teatralnej, żeby aktorzy nie kłamali, a dziś, żeby kłamali. Jestem tym przerażony. Nie słyszymy się wzajemnie, rozumiemy jeszcze mniej. Podstawą naszego życia i humanizmu jest otwarcie na partnera, nie na siebie. Dziś zajmujemy się sobą" - wskazał uhonorowany aktor.

Ocenił, że współcześnie wszystko opiera się na bezwstydzie, obnażaniu własnej psychiki. "Może mnie to fascynować, ale nie chcę w tym uczestniczyć" - dodał Englert. Uznał, że konieczny w kinie i sztuce jest powrót do formy i stylu, które są kluczowe. Miarą twórczości w teatrze jest jego zdaniem nie to, co aktor wysyła, ale to co wraca od publiczności. "Fenomem tego zawodu polega na tym, że co wieczór umieram razem z rolą, a rano zmartwychwstaję. To piękne, ale i okrutne. Malarza i jego twórczość można odnaleźć i docenić po latach. Aktor nie ma takiej szansy" - podkreślił Englert.

Reklama

W sobotę podczas inauguracji Tofifest Złote Anioły za niepokorność twórczą otrzymali wokalistka Katarzyna Nosowska i reżyser Marek Koterski. Galę rozpoczęcia zwieńczył koncert "Energia muzyki filmowej", którego gwiazdami byli m.in. Nosowska i O.S.T.R.

Motywem przewodnim tegorocznej edycji Tofifestu jest antybohater. Kolejna edycja Tofifestu przynosi nowe bloki poświęcone fińskiemu i japońskiemu kinu. W międzynarodowym konkursie filmów fabularnych "On Air" rywalizuje jedenaście produkcji z całego świata. Jury wręczy Złotego i Srebrnego Anioła. Złoty będzie do wygrania również w konkursie krótkich form "Shortcut", a także zostanie przyznany przez publiczność w ramach pasma "From Poland". Podczas gali zakończenia zaplanowano koncert "Muzyka jest kobietą", podczas którego wystąpią Paulina Przybysz oraz Krzysztof Zalewski. Festiwal potrwa do 29 października.