Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska mogłaby zagrać w wielu filmach, gdyby rządzący stosowali zachęty finansowe

19 lutego 2017, 19:31
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Studio telewizyjne
Studio telewizyjne/Shutterstock
Akcja „Azylu” toczy się podczas okupacji w warszawskim zoo. W filmie, który za kilka tygodni trafi na ekrany kin, gra oczywiście Praga. Tyle że czeska, a nie warszawska. Powód? Sama lokalizacja to za mało, by przyciągnąć zachodnich producentów

Lato 2005 r. miało być we Wrocławiu szczególne. Stolica Dolnego Śląska przez miesiąc miała zagrać m.in. Nowy Jork, Londyn i Paryż z lat 70. w nowym filmie Stevena Spielberga „Monachium”. Miejsca nagrań były już wytyczone, lokalizacje dogadane, wybrane konkretne ulice i budynki. Scenografia została opracowana, budżet zapięty, pozostawało tylko czekać na pierwszy klaps.

- wspomina Stanisław Dziedzic, prezes firmy producenckiej Film Produkcja, która odpowiadała za całą akcję.

- dodaje Dziedzic i mówi, że już witali się z gąską, a ta odleciała do Budapesztu. Amerykańskich filmowców skusiła ulga podatkowa wynosząca na Węgrzech prawie 20 proc. poniesionych kosztów. Producenci "Monachium" zaoszczędzili tam niebagatelne 3 mln dol. - wzdycha Stanisław Dziedzic.

Oscary, Złote Globy, Cezary - o nagrody, a nawet same nominacje, w środowisku filmowym trwają zażarte walki. Ale nie mniejsze toczą się po cichu o to, gdzie filmy będą kręcone. - z zacięciem opowiada Krzysztof Sołek z Film Polska Production. Tyle że zamiast wytaczać tu ostrą amunicję albo zamiast uruchamiać po cichu dyplomatycznych speców, to są to wojny na systemy fiskalne i specjalne ulgi dla filmowców.

Polska bez ulgi

- tłumaczy Tomasz Dąbrowski, szef Polskiej Komisji Filmowej, która zajmuje się promocją zagraniczną naszego rynku filmowego i lokacji filmowych. - dodaje Dąbrowski i wyjaśnia, że kręcenie filmów to biznes jak każdy inny. I jak w każdym biznesie menedżerowie są rozliczani nie tylko z wyników artystycznych, lecz także z wypełnienia założeń budżetowych.

Zresztą od wyszukiwania najlepszych miejsc do kręcenia filmów są specjaliści. dodaje Alicja Grawon, dyrektor Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych.

Za produkcjami filmowymi idą ogromne, często wielomilionowe budżety na zdjęcia, opłacenie scenografii, wyżywienie ekipy. Miejsca, w których filmy kręci się często, są zatem prawdziwymi żyłami złota. W efekcie wykształciło się wiele modeli takich „movie production incentive”, czyli po prostu zachęt produkcyjnych. Od ulg podatkowych, przez zwolnienia z płacenia podatków za konkretne wydatki związane z realizacją filmu, aż po preferencyjne stawki i możliwość odpisywania od zobowiązań podatkowych wydatków przeznaczonych na produkcję. I to nie koniec, bo coraz powszechniejsze jest dodatkowo oferowanie specjalnych rabatów finansowych, czyli dopłat za kręcenie filmu w danym miejscu, wypłacanych z funduszy prowadzonych przez władze państwowe lub lokalne właśnie w celu przyciągnięcia filmowców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj