Dziennik Gazeta Prawana logo

Sam Mendes i Daniel Craig mówią, że to już jest koniec. Zamieszanie wokół nowego Bonda

30 maja 2016, 17:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Daniel Craig jako Bond
Daniel Craig jako Bond/Media
Reżyser Sam Mendes potwierdził zapowiedzi, że kończy z Bondem. Wcześniej podobną deklarację miał złożyć odtwórca roli głównej Daniel Craig. Czekają nas więc wielkie zmiany w świecie 007.

powiedział twórca "Skyfall" i "Spectre", dwóch najbardziej kasowych Bondów w historii, o czym poinformował "The Hollywood Reporter". Zdaniem Sama Mendesa nadszedł czas, by za kamerą serii stanął ktoś inny, bo on chce już opowiadać widzom nowe historie. Fani Bonda na następcę Brytyjczyka typują Martina Campbella, reżysera "Golden Eye" i "Casino Royal".

W przypadku Daniela Craiga oficjalne słowa jeszcze nie padły. Jednak aktor, który zagrał już w czterech filmach o przygodach Jamesa Bonda, już przed premierą "Spectre" mówił, że jest zmęczony rolą 007. Głośno było szczególnie o jego wywiadzie dla magazynu "Time Out", w którym oświadczył, że ma dość Bonda i że "raczej podetnie sobie żyły niż zagra w kolejnej części przygód tajnego agenta w służbie Jej Królewskiej Mości" (za co zresztą dostał zakaz wypowiadania się aż do wejścia filmu na ekrany). Domysły i plotki dodatkowo podsycił Mark Strong, przyjaciel Craiga i ojciec chrzestny jego najstarszego syna mówiąc, że Daniel "ma dość tej postaci". Wreszcie sam aktor przyjął rolę w miniserialu na podstawie powieści "Purity" Jonathana Franzena (w Polsce znanej jako "Bez skazy"), przez co dla słynnego szpiega może zabraknąć miejsca w jego grafiku. Według "Daily Mail" 48-letni Brytyjczyk nie dał się skusić nawet 68 mln funtów (ok. 400 mln zł), bo na taką sumę opiewa kontrakt na dwie kolejne odsłony cyklu.

Kto nowym Bondem? Giełda nazwisk trwa. Największe szanse na angaż ma ponoć Tom Hiddleston, który prowadzi rozmowy w tej sprawie z producentami. W wyłonieniu kolejnego odtwórcy słynnej roli miała pomóc kampania pod hasłem #NextBond, tymczasem w plebiscycie nieoczekiwanie wygrała gwiazda serialu "Z archiwum X" – Gillian Anderson. Aktorce ta możliwość przypadła do gustu, bowiem na swoim koncie na Twitterze umieściła stworzony przez fanów plakat: – – napisała Anderson. Wśród potencjalnych następców Daniela Craiga w 25. obrazie cyklu wymieniani sią również Damian Lewis (znany m.in. z serialu "Homeland") oraz Idris Elba (słynny ”Luther") – ten ostatni byłby pierwszym czarnoskórym Bondem w historii.

9092043-gillian-anderson.jpg
Gillian Anderson jako Jane Bond

– skomentował te spekulacje Sam Mendes, przypominając, że najważniejszy głos ma producentka serii. A my przypomnijmy, że zarówno sam Mendes, jak i Daniel Craig, swoje odejście zapowiadali już po "Skyfall", lecz potem zmienili zdanie. Teraz też wszystko się jeszcze może zdarzyć. Byle kasa się zgadzała. Najnowszy film o przygodach 007, zatytułowany roboczo "Bond 25", będzie miał premierę w 2018 roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj