W ubiegłym tygodniu Cavill promował w Londynie nowy film o Supermanie, "Człowiek ze stali", w którym zagrał główną rolę. Na premierze pojawił się także James Franco, który starał się unikać Cavilla. - Przybyłem incognito, ponieważ: 1) to nie był mój film, 2) myślę, że Henry Cavill nie chciałby mnie tam zobaczyć - napisał Franco na blogu. - Nie jesteśmy wrogami, ale przed siedmioma laty pracowaliśmy razem na planie filmu "Tristan i Izolda" i odniosłem wrażenie, że Henry mnie nie lubi. W sumie mu się nie dziwię. W tamtych czasach sam bym siebie nie polubił, bo byłem trudnym, młodym aktorem który traktował siebie zbyt poważnie. 

Jamesa Franco będziemy mogli podziwiać od 13 września w komedii "To już jest koniec". Dorobek Cavilla zamyka wspomniany "Człowiek ze stali".