Oficjalną przyczyną zmiany terminu premiery są pieniądze. Jak pisze polityka.pl: – Kwieciński zapewnia "Politykę", że brakujące pieniądze będzie miał najpóźniej do końca miesiąca. Pomoc zaoferowała m.in. dyrektorka PISF Agnieszka Odorowicz i instytucje prywatne.
W styczniu kręcone będą również kolejne zdjęcia (choć oficjalnie zakończono je w czerwcu ubiegłego roku). Z powodu mało śnieżnej i "nieprzypominająca tej ze stanu wojennego" ubiegłorocznej zimy konieczne jest powtórzenie części ujęć. Ale polityka.pl prawdziwych przyczyn dopatruje się w problemach natury artystycznej. – mówi zajmująca się montażem "Wałęsy” Milenia Fiedler. –
Scenariusz "Wałęsy" napisał Janusz Głowacki. – – mówi jego autor w rozmowie z "Polityką".
Ale jak podaje polityka.pl w ciągu dwóch lat scenariusz bardzo się zmienił. Akcja ma się zaczynać tuż przed 1970 roku, a kończyć triumfalnym wystąpieniem przed Kongresem USA 15 listopada 1989 r., gdy Wałęsa wypowiada historyczne słowa "My, naród". – – mówi Głowacki "Polityce".
– – zapewnia jednak producent Michał Kwieciński. – – mówi "Polityce".
Film ma wejść do kin dzień po 70-tych urodzinach Lecha Wałęsy (on sam pojawi się na ekranie tylko w scenach archiwalnych). Jak podaje polityka.pl, na świecie zainteresowanie nowym obrazem Andrzeja Wajdy jest bardzo duże. Możliwa jest nawet jego premiera na festiwalu w Cannes. – – mówi "Polityce" Janusz Głowacki.