Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak dobrać wino do filmu, by nie zmąciło wątków?

21 września 2012, 12:23
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Mężczyzna z pilotem i kieliszkiem wina
Mężczyzna z pilotem i kieliszkiem wina/Shutterstock
W filmie wina nie ma. Choć właściwie jest, jeśli dokładnie się przyjrzeć. I to nawet w naszych PRL-owskich. Jeśli kto oglądał "Czterech Pancernych" lub "Klossa", wie, że bez wina wojny wygrać by się nie dało. Jest ukryte, schowane, jednak jeśli zdobywało się obejścia wroga, to ktoś wynosił z kantorka jakieś flasze. Choćby Martini, nawet kiedy żadną miarą nie możemy tego trunku zakwalifikować do kategorii "wino" - pisze Wojciech Gogoliński, redaktor senior Magazynu "Czas Wina".

Filmów o winie jest kilka (Bottle Shock, Mondovino, itp.), ale nie o takie nam chodzi. To raczej dla osób, które już w wino "wpadły", interesują się nim, szukają. Ale większość z nas, zwłaszcza mając ekran na pół ściany pokoju, chciałoby spokojnie obejrzeć ulubiony film, i niekoniecznie ma ochotę sięgać po piwo.

Niestety – nie ma tutaj żelaznych zasad. A i sam film do tego nie zachęca. Bo jeśli choćby sięgnąć po oskarowe , musielibyśmy długo szukać dobrego amarone lub chianti. Właśnie – czemu te? Bo w wersji tekstowej występuje mało znane, acz potężne amarone, lepsze do ludzkiej wątróbki, zaś do wersji filmowej zaakceptowano znacznie popularniejsze chianti, które jest znacznie bardziej rozpoznawalne. Ale to i tak horror. Tym tropem bym nie szedł.

Pragmatyka jest taka – jeśli oglądamy film romantyczny, komedię, przy których z różnych powodów wilgotnieją nam oczy, radziłbym coś lekkiego, białego, wytrawnego lub półwytrawnego, ewentualnie rzecz podobną w różowym kolorze. Przyjemne, dobrze schłodzone – rozluźni, sprawi przyjemność i uzupełni nasz kontakt z ekranem. Oczywiście w rozmiarach rozsądnych.

Przy ciężkich widowiskach, o zawiłych wątkach kryminalnych lub erotycznych (w sensie miłosnym oczywiście), warto sięgnąć po coś czerwonego, lżejszego lub cięższego, zależy od przebiegu akcji. Lub tego, co związek z tym, czym przekąszamy… Tak, bo nie wierzę, że Państwo tak nie postępują.

Nic. W każdym razie, jeśli lubią Państwo wino, warto przed seansem domowym zastanowić się przez chwilę, jaką flaszkę otworzyć. Nie z przymusu – dla własnej przyjemności.

Wojciech Gogoliński

redaktor senior Magazynu "Czas Wina"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tematy: filmwino
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj