Dziennik Gazeta Prawana logo

"Artysta" jak seans w starym kinie

14 września 2012, 12:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Artysta
Artysta/Media
Francuski reżyser i scenarzysta Michel Hazanavicius w swoim "Artyście" wybrał niełatwą drogę.

Czarno-białe zdjęcia, brak dialogów, archaiczne sposoby budowania scen, kadrowania, montażu, oświetlenia. Do takich projektów trzeba mieć dużo odwagi, filmowej wiedzy i pewnie dar przekonywania producentów do otwarcia ich kont. Łatwiej przecież przekonać właścicieli wytwórni do finansowania modnego dziś wskrzeszania już wymyślonych bohaterów, wszędobylskiej technologii 3D i aktorskich gwiazd. Z tego eskperymentu Hazanavicius wyszedł jednak zwycięsko, bo potraktował kino w stylu podobnym, jak robi to w swoich filmach Quetnin Tarantino: z ironią, szacunkiem i uwielbieniem. Dzięki temu "Artysta" stał się filmem o miłości do kina, po którym na twarzach miłośników tej muzy zagości uśmiech, bo zobaczą w nim to, co zachwyca kinomanów od lat: emocje, wzruszenia, magię. "Artysta" jest tym przepełniony.

Opowieść o gwieździe niemego kina (i jego nie mniej utalentowanym psie), który nie chce (a może po prostu nie potrafi) przejść do kina mówionego, zasłużenie zyskała znakomite opinie widzów i krytyków. W zeszłym roku otrzymał pięć Oscarów, w tym najważniejsze: za najlepszy film, reżyserię i aktora pierwszoplanowego. Równie ważny w "Artyście" jest jednak nie tylko główny bohater George Valentin (doskonały Jean Dujardin), ale jego miłość Peppy Miller (Bérénice Bejo). Aktorka jest symbolem, gwiazdą nowej, dźwiękowej epoki, zaprzeczeniem nie gotowego na "nowe" Valentina.

Fabuła obrazu to pretekst do złożenia hołdu najważniejszym twórcom, nie tylko przedwojennego kina. Już sam wygląd aktorów tego dowodzi: George jest uwodzicielski niczym Rudolf Valentino, a wąsik ma w stylu Clarke'a Gable. Ona z pieprzykiem niczym Marylin Monroe i umiejętnościami tanecznymi nie gorszymi od Ginger Rogers. W "Artyście" są sceny w zasadzie żywcem wyjęte z klasyków: śniadanie ujęte jak w "Obywatelu Kane", scena z niby lustrem wzięta od braci Marx. Sam reżyser przyznaje się do inspiracji dziełami chociażby Fritza Langa, F.W. Murnaua, Billy'ego Wildera. Jego "Artysta" to istna kopalnia filmowych odnośników doprawiona znakomitym aktorstwem (obok głównych bohaterów: John Goodman, James Cromwell, Penelope Ann Miller, Malcolm McDowell), muzyką i klimatem. Magiczne kino.

Artysta | reżyseria: Michel Hazanavicius | dystrybucja: Tim Film Studio

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj