Dziennik Gazeta Prawana logo

Josh Hartnett przychodzi z deszczem i straszy

27 maja 2011, 15:25
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Josh Hartnett w filmie "Przychodzę z deszczem"
Josh Hartnett w filmie "Przychodzę z deszczem"/Media
"Przychodzę z deszczem" to film dla fanów azjatyckiego kina, thrillerów i tych, którzy nie boją się obrzydliwości na ekranie.

Josh Hartnett gra tu byłego glinę z Los Angeles, a teraz prywatnego detektywa, który w Hongkongu szuka zaginionego syna chińskiego miliardera. Szybko okazuje się, że będzie musiał się zmierzyć z tutejszą mafią. Dodatkowo prześladuje go sprawa seryjnego mordercy (Elias Koteas), z powodu której porzucił służbę w policji. Sama akcja filmu szybko schodzi jednak na drugi plan. W filmie Anh Hung Trana króluje bowiem obraz. Brudny, drastyczny i przerażający jak z barokowego thrillera. Pojedyncze kadry mogłyby być dziełami malarza szaleńca. Wciągają i odrzucają jednocześnie. Sztuką jest obejrzeć ten film do końca. Pomagają w tym muzyka zespołu Radiohead i dobre role azjatyckich aktorów. Ładne kadry i dźwięki to jednak za mało, żeby nazwać ten obraz dobrym. Brakuje wciągającej historii.

PRZYCHODZĘ Z DESZCZEM | Francja, Hongkong 2009 | reżyseria: Ann Hung Tran | dystrybucja: Kino Świat 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj