Spotkał Jezusa i wrócił na ziemię. "Niebo istnieje... naprawdę" w ocenach krytyków [ZDJĘCIA]
24 kwietnia 2014, 15:00
"Niebo istnieje... naprawdę" – opowieść o małym chłopcu, który umiera i spotyka Boga, a następnie wraca do życia i opowiada swoją zadziwiającą historię – stała się niespodziewanym hitem po obu stronach oceanu. Kosztujący zaledwie 12 milionów, w czasie premierowego weekendu w Stanach film zebrał 21,5 miliona dolarów. W Polsce stał się najpopularniejszym tytułem świątecznego, wielkanocnego weekendu. Ekranizacja bestsellerowej powieści podczas pierwszego weekendu zgromadziła 8 979 widzów. Oto, co o kameralnym dramacie w reżyserii Randalla Wallace'a piszą krytycy...
1/6"Wbrew pozorom >>Niebo istnieje... naprawdę<< nie jest ani kolejną miałką opowieścią z cyklu >>Prawdziwe Historie<<, ani bezrefleksyjną pochwałą religii chrześcijańskiej. Film Randalla Wallace'a to ładna i całkiem niegłupia przypowieść na temat sedna ludzkiej wiary, która paradoksalnie trafi przede wszystkim do ludzi wątpiących i niepewnych, bowiem po tych, którzy okopali się mocno po obu stronach wyznaniowej barykady – religijnych krzyżowcach oraz zagorzałych ateistach – film ten raczej spłynie emocjonalnie" (Darek Kuźma, Onet.pl)
Media
2/6Niebo istnieje... naprawdę
Sony Pictures/Allen Fraser
3/6Niebo istnieje... naprawdę
Sony Pictures/Allen Fraser
4/6Niebo istnieje... naprawdę
Sony Pictures/Allen Fraser
5/6Niebo istnieje... naprawdę
Sony Pictures/Allen Fraser
6/6Niebo istnieje... naprawdę
Sony Pictures
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media