Reklama
Reklama
Reklama

Wojny robotów według del Toro. "Pacific Rim" w kinach

Teoretycznie po Guillermo del Toro można spodziewać się więcej: ambitnego horroru w rodzaju "Cronosa", mrocznej fantastyki rodem z "Labiryntu fauna", albo chociażby ironicznej adaptacji komiksowego "Hellboya". "Pacific Rim" do żadnej z tych kategorii nie pasuje - to wszak niemal wyłącznie ekranowa demolka. Ale za to jak zrealizowana!

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama
Reklama
Tematy:
recenzja Pacific Rim Guillermo del Toro
Reklama

Komentarze (1)

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów .
  • Olosz
    2013-07-15 01:55
    Realizacja to efekt pracy grafików, animacji, postprodukcji i dźwiękowców. Do tego trzy grosze dodają montażyści i wychodzi gófniany film, który przypomina krasztesty przerośniętych robotów. Zgubiono gdzieś sens i fabułę, zastępując ją wizualnymi efektami. Film dla współczesnego kinomana, który jeżeli nie ma przez kilka minut bodźców wzrokowych i słuchowych poruszających korę mózgową zaczyna się nudzić.
    0
    zgłoś
Reklama

Zobacz więcej

Reklama