Dziennik Gazeta Prawana logo

"Miss Marca" bije rekordy żenady

16 lipca 2009, 13:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Miss Marca" bije rekordy żenady
Inne
Pozbawiony pomysłu, dowcipu i pazura produkcyjniak pokazuje, że pod dnem zawsze jest spora warstwa mułu, w której chętnie toną kolejni twórcy. Tym razem na poziom -10 z lubością zjechał duet Zach Cregger i Trevor Moore, który napisał, wyreżyserował i obsadził siebie w głównych rolach w "Miss marca".
(aka "Miss March")
(USA 2009) Reżyseria: Zach Cregger, Trevor Moore; Obsada: Zach Cregger, Trevor Moore, Raquel Alessi, Molly Stanton; Dystr.: Imperial - Cinepix; Czas: 90 min.; Premiera: 17 lipca

Podczas balu maturalnego Eugene (Cregger) ma wreszcie „zrobić to” ze swoją dziewczyną. Młodzian nie jest specjalnie zadowolony z pomysłu wybranki. Jako aktywista ruchu na rzecz świadomej inicjacji prowadzi dla młodszych kolegów wykłady z zgubnych skutkach seksu, chorobach wenerycznych, niechcianych ciążach i upośledzonym potomstwie. Jego najlepszy kumpel Tucker jest w tych sprawach kompletnym przeciwieństwem Eugene’a. Jego ulubiona lektura to „Playboy”, idol życia – Hugh Hefner, a cel – zaliczyć jak najwięcej lasek. Na feralnej imprezie po balu maturalnym Eugene, który strzelił sobie kilka głębszych na odwagę zamiast do sypialni, gdzie czeka ukochana, wpada do piwnicy. W wyniku urazu głowy zapada w śpiączkę na cztery lata. Gdy się budzi, ma do nadrobienia tzw. wejście w dorosłość – a przede wszystkim ten pierwszy raz, z ukochaną, która w między czasie zdążyła zostać modelką „Playboya”. Kumple ruszają w podróż przez całe Stany, by spotkać się z ukochaną Eugene’a na dorocznym przyjęciu „Playboya” w willi Hefnera. W drodze pomaga ich dawny kolega, a obecnie wzięty rapper o ksywie Horsedick MPEG, a ściga ich grupa wściekłych strażaków…

Twórcy filmu proponują obowiązkowy zestaw dowcipów: niekontrolowane wypróżnienia, odgryzanie genitaliów, podpalenia moteli, picie moczu i rzut małym pieskiem. Bez pomysłu sklejają jeden ograny chamski dowcip z kolejnym. Mimo braku jakiejkolwiek vis comica, grając głównie na siebie, wplatając w to trochę golizny i biednego Hugh Hefnera. Nawet dla tych, którzy odczuwają perwersyjną przyjemność z oglądania podobnych filmów, ten seans będzie należał do nader bolesnych przeżyć.

p

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj