Dziennik Gazeta Prawana logo

"Baby Love". Kiedy gej chce być rodzicem

28 maja 2009, 12:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ewelina Kustra
Ewelina Kustra/Inne
W "Baby Love" jest po francusku uroczo, ale niestety trochę nudno, bo do granic przewidywalnie. Choć temat - adopcja dzieci przez pary homoseksualne - rzadko podejmowany. Tylko ta forma sztampowa... Premiera filmu w Polsce - 29 maja.
(aka "Comme les autres")
Francja 2008; reżyseria: Vincent Garenq; obsada: Lambert Wilson, Pilar Lopez de Ayala, Pascal Elbe; dystrybucja: Vivarto; Czas: 90 min; Premiera: 29 maja

p

Manu (Lambert Wilson) to uroczy pediatra, który całymi dniami przyjmuje w swoim gabinecie rodziców z zasmarkanymi bobasami. W końcu sam zapragnie słodkiej latorośli, co może nie byłoby sprawą aż tak skomplikowaną, gdyby nie to, że Manu jest gejem. Na dodatek jego partner Philippe (Pascal Elbe) o dziecku słyszeć nie chce. Para więc rozstaje się dramatycznie, a Manu, podając się za doświadczonego przez życie heteryka, rozpoczyna pertraktacje z ośrodkiem adopcyjnym. Gdy te spalają na panewce (ach, te zdradzieckie fotografie erotyczne z przeszłości!), postanawia zwerbować jakąś panią, która zdecydowałaby się zostać matką zastępczą i urodzić mu upragnione dziecko.

Traf chce, że akurat na jego drodze (dosłownie, bo zaczyna się od samochodowej stłuczki) staje ładniutka Argentynka. I od razu wiadomo, że to ona. Że do czegoś między nimi dojdzie, że będą perturbacje natury medycznej i sceny zazdrości wywołane chwilą łóżkowego zapomnienia. Oraz poglądowa lekcja o tym, że homoseksualizm to nie kaprys, który mija po numerku z atrakcyjną brunetką. I że w finale zobaczymy pogodzonych Manu i Philippe’a z bobasem w nosidełku. Cały ten scenariusz, który mamy rozpracowany w najdrobniejszych szczegółach już po kwadransie, ciągnięty jest z pietyzmem jeszcze przez ponad godzinę. Reżyser i scenarzysta „Baby Love” Vincent Garenq oparł pomysł filmu na doświadczeniach swoich znajomych, którzy borykali się z podobnymi problemami. Realizacyjnie to jednak film taki sobie – przyjemny, ale nudnawy i przewidywalny. Portrety psychologiczne bohaterów nazbyt są sztampowe, a ścieżki, którymi kroczą – wielokrotnie przerabiane. Samo już jednak poruszenie tematu prawa do adopcji dzieci przez pary homoseksualne, zwłaszcza u nas, wywołuje niezdrowe emocje. Może więc dobrze, że film poruszający ten temat nawet w lekkiej, rozrywkowej formie trafia na polskie ekrany.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj