Dziennik Gazeta Prawana logo

Porażka Coppoli i Campion w Cannes

16 maja 2009, 15:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Po prezentacji w pozakonkursowej sekcji Director’s Fortnight obrazu "Tetro" Francisa Forda Coppoli oraz walczącego o Złotą Palmę "Bright Star" Jane Campion chciałoby się powiedzieć: gdzie się podziali tamci mistrzowie? Festiwal w Cannes, który zapowiadał się na pojedynek gigantów, na razie przypomina sparing trzeciej ligi.

Laureaci Oscarów i Złotych Palm, Australijka („Fortepian”) i („Ojciec chrzestny”, „Czas Apokalipsy”), zaprezentowali się w Cannes bardzo średnio. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ich filmy są tu przedmiotem sporów krytyków tylko ze względu na ich wcześniejszy dorobek.

Na pytanie: „Jak podobał Ci się film ?”, turecka dziennikarka, członkini jury FIPRESCI, odpowiedziała dyplomatycznie: „Chyba już wrócił do równowagi psychicznej, w którą wielu wątpiło po „Młodości stulatka”." Inne głosy były dużo ostrzejsze, niektórzy nazwali nawet jego pokazywane w sekcji Director’s Fortnight telenowelą. Wszyscy są zgodni, że . Sam Coppola zwierzył się dziennikarzom, że w opowiadanej w „Tetro” historii zapisał własne losy: odcięcie brata od rodziny, gdy obaj byli jeszcze chłopcami. Wybitnemu reżyserowi, gdy o tym opowiadał, łamał się głos. Oglądając film trudno było podzielić to wzruszenie...

p

, której film startuje w głównym konkursie, nie spisała się dużo lepiej. Trudno powiedzieć, czym jest jej opowieść o miłości angielskiego poety romantycznego Johna Keatsa (w tej roli ) do Fanny Brawne (). Ani to melodramat, ani biografia zmarłego w wieku 25 lat twórcy. Oglądamy rozbudowaną notę biograficzną, prowadzoną bez pomysłu, jak pokazać kogoś szarpiącego się ze swoim uczuciem i przeżywającego męki twórcze.

Najdramatyczniejszy w filmie jest napis końcowy: dowiadujemy się oto, jak bardzo Keats był nieszczęśliwy, a uczucie żywione do Fanny piękne... Wydawałoby się, że taka feministka jak Campion powinna umieć lepiej skonstruować postać obiektu uczucia poety – inteligentną, wyzwoloną młodą kobietę, łamiącą zasady czasów, w których żyła. Tymczasem Fanny Brawne przypomina tu pilną, nieco butną uczennicę, która, gdy tylko ukochany oddali się od niej na dwa kroki, usycha z tęsknoty i chcę się zabić...

Pozostaje nam teraz liczyć, że słabe propozycje mistrzów to tylko kiepska rozgrzewka, a gdy festiwal już się rozpędzi, dostaniemy arcydzieła.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj