Laureaci Oscarów i Złotych Palm, Australijka („Fortepian”) i („Ojciec chrzestny”, „Czas Apokalipsy”), zaprezentowali się w Cannes bardzo średnio. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ich filmy są tu przedmiotem sporów krytyków tylko ze względu na ich wcześniejszy dorobek.
Na pytanie: „Jak podobał Ci się film ?”, turecka dziennikarka, członkini jury FIPRESCI, odpowiedziała dyplomatycznie: „Chyba już wrócił do równowagi psychicznej, w którą wielu wątpiło po „Młodości stulatka”." Inne głosy były dużo ostrzejsze, niektórzy nazwali nawet jego pokazywane w sekcji Director’s Fortnight telenowelą. Wszyscy są zgodni, że . Sam Coppola zwierzył się dziennikarzom, że w opowiadanej w „Tetro” historii zapisał własne losy: odcięcie brata od rodziny, gdy obaj byli jeszcze chłopcami. Wybitnemu reżyserowi, gdy o tym opowiadał, łamał się głos. Oglądając film trudno było podzielić to wzruszenie...
p
, której film startuje w głównym konkursie, nie spisała się dużo lepiej. Trudno powiedzieć, czym jest jej opowieść o miłości angielskiego poety romantycznego Johna Keatsa (w tej roli ) do Fanny Brawne (). Ani to melodramat, ani biografia zmarłego w wieku 25 lat twórcy. Oglądamy rozbudowaną notę biograficzną, prowadzoną bez pomysłu, jak pokazać kogoś szarpiącego się ze swoim uczuciem i przeżywającego męki twórcze.
Najdramatyczniejszy w filmie jest napis końcowy: dowiadujemy się oto, jak bardzo Keats był nieszczęśliwy, a uczucie żywione do Fanny piękne... Wydawałoby się, że taka feministka jak Campion powinna umieć lepiej skonstruować postać obiektu uczucia poety – inteligentną, wyzwoloną młodą kobietę, łamiącą zasady czasów, w których żyła. Tymczasem Fanny Brawne przypomina tu pilną, nieco butną uczennicę, która, gdy tylko ukochany oddali się od niej na dwa kroki, usycha z tęsknoty i chcę się zabić...
Pozostaje nam teraz liczyć, że słabe propozycje mistrzów to tylko kiepska rozgrzewka, a gdy festiwal już się rozpędzi, dostaniemy arcydzieła.