I to raczej średnio rozgarniętą, której łatwo wcisnąć banalny kit. Ten miks komedii i serwującego ckliwe refleksje filmu familijnego opiera się na oklepanym do granic wytrzymałości motywie. Oto Mike (Zac Efron znany z "High School Musical" na zmianę z pamiętanym z "Przyjciół" Matthew Perry'm), któremu z pozoru niczego nie brakuje (praca w firmie farmaceutycznej, żona, dzieci, dom etc.), zaczyna się zastanawiać, co by było gdyby...

Reklama

Szczególnie, że małżeństwo się rozpada, w robocie awans przeszedł mu koło nosa, a z dziećmi nie umie się dogadać. Przechadza się pewnego dnia po szkolnym boisku z nostalgią wspominając dawne czasy. Jak bywa w takiego pokroju fabułach, siła wyższa okazuje się nie taka znów nieczuła na nasze niefrasobliwe utyskiwania.

Pyk! Los płata więc naszemu bohaterowi figla, zamieniając go znów w siedemnastoletniego licealistę. Czy Mike zmieni w swoim życiu coś więcej niż tylko obciachowe ciuchy? Jak druga szansa wpłynie na jego postrzeganie świata? - pytają twórcy filmu okraszając swoje dzieło średnio zabawnymi gagami.

Bo do komediowych standardów wyznaczonych choćby przez "Wpadkę", "Poznaj moich rodziców" czy "Czterdziestoletniego prawiczka" filmowi "17 again" jest bardzo daleko. Miałam tę wątpliwą przyjemność zapoznać się również z wyczerpującymi wypowiedziami ekipy na temat ogólnoludzkiego przesłania płynącego z tej produkcji.

O tym jak to nie doceniamy tego co mamy i jak często zapominamy o tym, że rodzina jest fajna i w ogóle najważniejsza. Nie mam więcej pytań. Ewentualnie, czy w czasie seansu w kieszeniach foteli znajdą się awaryjne torebki na wypadek niestrawności?