My jednak oglądamy ten film inaczej - nie tylko z perspektywy zachwyconego siłą kinowego przekazu widza, ale też z pozycji obywatela kraju, którego historia nieustannie przeplata się z losami wielkiego wschodniego sąsiada. "Ładunek 200" przypomina o podobieństwach Polaków i Rosjan, ale także uwypukla nasze mentalne różnice.

Reklama

Po śmierci Andropowa (1984 rok) w ZSRR nikt nie nucił szlagieru Scorpionsów "Wind of Change", bo też wiatr zmian nie był nawet zefirkiem. Sekretarzem KPZR został Konstantin Czernienko, ciągle trwała absurdalna wojna w Afganistanie, gdzie jak muchy ginęli młodzi rosyjscy żołnierze. Tytuł filmu Bałabanowa - "Ładunek 200" oznacza zresztą kryptonim, pod którym w tajemnicy sprowadzano na ojczyzny łono martwe ciała jej obrońców.

Ale dla Bałabanowa motyw idiotycznych, sankcjonowanych politycznym patriotyzmem śmierci żołnierskich rymuje się ze śmiertelną udręką banalnych obywateli Kraju Rad. Akcja "Ładunku" rozgrywa się na marnej ruskiej prowincji. Zaginięcie młodej dziewczyny, córki lokalnego partyjnego bonza, staje się dla reżysera punktem wyjścia do poprowadzenia posępnej, nie tylko kryminalnej historii. Poznajemy znużonego wykładowcę naukowego ateizmu, pułkownika Armii Czerwonej, narzeczonego dziewczyny, wreszcie Aleksieja - właściciela meliny, byłego więźnia i degenerata, który mimo wszystko zachował wiarę. Cytując Dostojewskiego, zapyta uczonego ateistę: "Jest Bóg czy go nie ma? Bo jeśli Go nie ma, to znaczy, że wszystko jest dozwolone". I rzeczywiście wszystkie chwyty wydają się na tej ziemi jałowej dozwolone: oglądamy gwałt za pośrednictwem butelki wódki; rozdzierającą scenę seksualnej przemocy, kiedy obok ofiary leży truchło jej narzeczonego itd. Dawno w kinie nie było sekwencji tak porażających.

Najtrudniej jednak określić gatunkową przynależność tego obrazu. Tak jakby Bałabanow wiecznie eksperymentował ze stylistyczną tożsamością "Ładunku" - ten thriller niepostrzeżenie staje się moralitetem, ale jest także brutalnym horrorem, w którym w miejsce duchów i straszydeł pojawiają się ludzkie demony: zbrukane ciało, upojona bimbrem dusza. Ów multigatunkowy kocioł sugestywnie nakłada się na uniwersalny obraz skomplikowanej Rosji postradzieckiej - tęskniącej za dawną-niedawną mocarstwowością, pielęgnującej odwieczny stupor Czechowa i defetyzm rodem z Dostojewskiego. Bałabanow utrwalił wszystko to, co w Rosjanach wieczne. Krew, przemoc, nienawiść, bimber i tęsknotę za Bogiem. Może kiedyś wróci, może nas zbawi?

"Ładunek 200" (Gruz 200)
Rosja 2007; reżyseria: Aleksiej Bałabanow;
obsada: Agniya Kuznetsova, Aleksei Poluyan, Leonid Gromov;
dystrybucja: Mayfly; czas: 94 min