Dziennik Gazeta Prawana logo

Odzyskać śmieszność

21 września 2008, 00:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Odzyskać śmieszność
Inne
Komiksowy Garfield bawi od trzydziestu lat, podążając za współczesnością i celnie ją komentując. I to jest właśnie to, czego w filmach o Garfieldzie brakuje najbardziej.
fr_116662_124019a_586205.jpg
" Garfield: Festyn humoru" już w kinach

Lubię komiksy z Garfieldem za dowcip celnie wykoślawiający codzienność. I lubię samego Garfielda. Za jego osobowość sybaryty, wrodzoną kocią złośliwość, a nade wszystko za stoicki, filozoficzny spokój, z jakim spogląda na świat, postrzegając go przez pryzmat pełnej michy i wygodnego łóżka. Jego twórca Jim Davies nadal potrafi w krótkiej historyjce błyskotliwie spuentować rzeczywistość.

Gdy przed dwoma laty Garfield zostawał gwiazdą filmową, wydawało się, że jest szansa, by komiksowy styl przenieść na ekran. Niestety, w obydwu aktorsko-animowanych filmach z Garfieldem biednego kota wciągnęła hollywoodzka machina do przerabiania tego, co wyjątkowe, na to, co standardowe, i wtłoczyła w model głupiej familijnej rozrywki.

Tym razem Garfielda oglądamy w wersji animowano-komputerowej. Najbardziej leniwy kot świata traci poczucie humoru i wraz z psiakiem Odie’m wyrusza do źródła magicznej wody, dzięki której ma nadzieję odzyskać umiejętność rozśmieszania publiczności i zdobyć główną nagrodę na dorocznym festynie humoru. Scenariusz napisał tym razem sam Davies. I choć przemycił całkiem sporo miłych dla miłośników obrazkowego oryginału dialogowych i sytuacyjnych smaczków, cała fabułka jest raczej prostą bajeczką dla najmłodszych widzów. Bajkowy świat jest cukierkowo umowny i kiczowaty, wszystko rozgrywa się ściśle wedle schematu baśniowej wędrówki ożywianego różnej klasy dowcipem. Momentami bywa naprawdę zabawnie, ale dominuje jednak bajkowa sztampa. Tak pewnie miało być, bo to w końcu produkcja adresowana przede wszystkim do widowni dziecięcej. I jako taka całkiem nieźle się broni. Ciekawą animacją, bezpretensjonalizmem, niewymuszoną prostotą szczelnie maskującą dydaktyczny banał. Tylko trochę szkoda, że na taki film o Garfieldzie, jaki mógłby zadowolić zdeklarowanych fanów komiksowego oryginału, trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj