Dziennik Gazeta Prawana logo

Czekając na "Lejdis 2"

16 września 2008, 13:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Czekając na "Lejdis 2"
Inne
Wiosną przyszłego roku rozpoczną się zdjęcia do kontynuacji komedii "Lejdis", którą obejrzało 2,5 miliona widzów. Twórcy filmu, Andrzej Saramonowicz i Tomasz Konecki kręcą obecnie komedię "Idealny facet dla mojej dziewczyny" o miłości feministki i kompozytora muzyki sakralnej. Jeżeli widownia tego filmu będzie póltoramilionowa, uznają to za klęskę.

Jedni filmowcy przyjechali na festiwal w Gdyni po nagrody, inni - aby zareklamować swoje nowe projekty. Do tych ostatnich należy Andrzej Saramonowicz, który konferencję prasową po pokazie "Lejdis" niemal w całości poświęcił na opowiadanie o "Idealnym facecie dla mojej dziewczyny". Dla obecnej na konferencji Edyty Olszówki miał nagrodę pocieszenia - obiecał jej, że nie będzie musiała brać udziału w castingu do "Lejdis 2", by wystąpić w tym filmie.

"Scenariusz do 'Idealnego faceta' jest najbardziej osobistym i dojrzałym z tych, które dotąd napisałem" - zapewniał Saramonowicz, ubrany w koszulkę z wielkim logo filmu. Bohaterem komedii jest Kostek - kompozytor muzyki sakralnej (Marcin Dorociński), który zakochuje się w Lunie - feministce i lesbijce (Magdalena Boczarska). Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że jego wuj jest księdzem i dyrektorem katolickiej rozgłośni.

W filmie zobaczymy starych znajomych z "Lejdis". Iza Kuna gra kochankę Luny, Magdalena Różczka - byłą narzeczoną Kostka, a jego ultrakatolicką ciotkę - Danuta Stenka. Tomasz Kot wciela się w aktora porno, zaś Krzysztof Globisz - w mężczyznę, który został Polką Roku. Dominika Kluźniak powtórzy rolę redaktor naczelnej "Biby!" Na ekranie pojawią sie także Tomasz Karolak, Daniel Olbrychski, Maria Seweryn, Kinga Preis, Bronisław Wrocławski i Kuba Wojewódzki, który zagra samego siebie.

Magdalena Boczarska musiała przed wyjściem na plan zaliczyc trzymiesięczny, forsowny trening. Jej bohaterka jest bowiem instruktorką krav-magi i weteranką wojny w Iraku. Budżet "Idealnego chłopaka" wynosi prawie 7 milionów złotych, zdjęcia skończą się w październiku. Film nie ma jeszcze dystrybutora, ale jego twórcy chcą, by był rozpowszechniany w w 165 kopiach, co ułatwi sukces kasowy.

Saramonowicz, były dziennikarz, sporą część swego wystąpienia poświęcił naigrywaniu się z recenzentów, ktorzy nie docenili "Lejdis". "Dwu i półmilionowa widownia świadczy, że wygrywamy z nimi walkę. Jesli ktoś uważa naszą publicznośc za głupków, sam sobie wystawia świadectwo" - obwieścił scenarzysta. Jego zdaniem robienie filmów to działalność usługowa, a polski rynek jest łatwo wyczuć. Wystarczy nie nudzic, by mieć widownię. Nawiązując do postaci redaktor naczelnej "Biby!" Saramonowicz zażartował: "jeśli uda nam się wylansowac to pismo, to sami zaczniemy je wydawać i nie zatrudnimy w nim niektórych recenzentów".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj