Dziennik Gazeta Prawana logo

Szybki i wściekły

15 sierpnia 2008, 12:02
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Szybki i wściekły
Inne
Zgodnie z wyznawaną przez siebie zasadą konstrukcji filmów: im szybciej, tym lepiej, Luc Besson wyprodukował kolejny thriller. Podczas seansu „Uprowadzonej” najlepiej wyłączyć myślenie i dać się porwać akcji
fr_117044_114354a_409202.jpg
Maggie Grace jako uprowadzona córka

„Uprowadzona” w reżyserii Francuza Pierre'a Morela, w anglojęzyczej obsadzie, nie wychodzi poza zbiór stereotypowych rozwiązań fabularnych filmu akcji. Ale jednak, choć klisza goni tu kliszę i dosłownie wszystko, co pokazują twórcy filmu, już gdzieś widzieliśmy, seans działa na widza jak trzeba – trudno się od niego oderwać.

Emerytowany na własną prośbę agent amerykańskich służb specjalnych Bryan (Liam Neeson) od lat próbuje nawiązać zerwane po rozwodzie relacje z córką. Okazją do tego jest spełninie prośby 17-letniej panny o udzielenie zgody na samodzielny wyjazd na wakacje do Paryża. Pełen złych przeczuć, które jego była żona (jak zawsze świetnie wyglądająca Famke Janssen) nazywa paranoją zawodową, Bryan wyposaża dziewczynę w telefon komórkowy i wymusza obietnicę, że ta będzie meldowała codziennie, co słychać. To właśnie podczas rozmowy telefonicznej ojciec usłyszy, jak przez bezmyślność podróżującej z jego córką koleżanki do mieszkania dziewczyn ktoś się włamał i zamierza je porwać. Perfekcyjnie skonstruowane – przede wszystkim na poziomie dialogu – sceny, w których ojciec ma zaledwie parę minut, by udzielić ukrywającej się przed porywaczami córce instrukcji, co ma robić, należą do najlepszych w filmie. Potem zaczyna się wyścig do utraty tchu (także widza) z czasem i ze świetnie zorganizowanymi przestępcami, których Bryan niczym samotny mściciel kosi jednego po drugim.

Pod tym względem „Uprowadzona” przypomina reżyserski debiut Pierre'a Morela „13 dzielnica” – ma równie imponujące tempo i jest filmem niewątpliwie efektownym (zwłaszcza jeśli idzie o kolejne pomysły metody zadawania bólu przeciwnikom przez głównego bohatera). Ciekawy jest tu też pomysł na filmowanie Paryża, daleki od pocztówkowego zestawu obowiązkowych zabytków, mroczny i dość obskurny. Pasuje on doskonale klimatem do samego głównego bohatera – choć rosłego (prawie dwumetrowego) Liama Neesona – to jednak zupełnie różnego od prężących klaty superagentów. Raczej zmęczonego życiem faceta, którego energia, szybkość i siła zaskakują jego przeciwnikow i widzów. Szkoda tylko, że w tak dobrze skrojonym produkcie fachowców od kina rozrywkowego zdarzyły się niewybaczalne gafy, jak np. to, że facet podający się za francuskiego pracownika ministerstwa nie budzi podejrzeń swoich rozmówców – paryskich emigrantów, przemawiając po angielsku. Na szczęście takich potknięć jest zaledwie kilka.

„Uprowadzona” spodoba się przede wszystkim miłośnikom kina akcji klasy B z dawnych czasów, kiedy każdy zły musiał być obcym (tu Albańczycy i Arabowie), ci, którym najbardziej się ufało najczęściej zdradzali, a przestępcy byli tak przerysowani, że aż stylowi. Seans nie za bardzo wstrząsa (choć temat jest przerażąjący), ale ani przez moment nie nudzi, na koniec zaś serwuje krzepiący happy end. Nie należy więc spodziewać się po tym filmie zbyt wiele, ale świetnie można wyłączyć się przy nim po długim dniu pracy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj