Dziennik Gazeta Prawana logo

Bunt w Czechach

26 lipca 2008, 02:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
quot;Reguły kłamstwa quot; - młodzi czescy filmowcy uciekają z krainy łagodności
quot;Reguły kłamstwa quot; - młodzi czescy filmowcy uciekają z krainy łagodności/Inne
Dla kogoś, kto kino naszych południowych sąsiadów utożsamia z twórczością Jiríego Mencla, Jana Svěráka oraz ich naśladowców, te dwa filmowe debiuty mogą być szokiem. "Reguły kłamstwa" i "Restart" przy wszystkich dzielących je różnicach łączy chęć ucieczki z czeskiej krainy łagodności.
fr_restart_052_viva_108387a_375757.jpg
"Restart"

Filmy Roberta Sedláčka i Juliusa Ševčíka przemknęły przez ekrany naszych kin niczym meteory. Mało kto miał je okazję obejrzeć. Teraz, gdy ukazały się na DVD, stały się dostępne dla, licznych u nas, fanów czeskiej kultury. "Restart" to obraz pod wieloma względami ułomny, "Reguły kłamstwa" ocierają się o wielkość.

Ševčík wziął na widelec młodych mieszkańców wielkomiejskiej dżungli. Takich, co od knedlików wolą fast-foody, od zawodzenia Karela Gotta - transowe rytmy. Praga, po której rozpaczliwie miota się Sylva w poszukiwaniu swego chłopaka, w niczym nie przypomina turystycznego skansenu. To miasto nocnych klubów i obskurnych bloków, fotografowane w sposób sugerujący, że Czesi cierpią na światłowstręt.

"Restart" jest męczący w oglądaniu nie tylko z powodu agresywnej maniery wizualnej. Bohaterowie są nijacy, a momentami wręcz antypatyczni. Może to kwestia prochów, a może tylko niewyspania, ale w ich poczynaniach trudno doszukać się elementarnej logiki. Jeżeli reżyser chciał udowodnić, że prascy "party people" to ludek pozbawiony klasy i poczucia humoru, udało mu się to znakomicie.

"Reguły kłamstwa" biją film Ševčíka w każdej kategorii. Minimum efekciarstwa, precyzyjny scenariusz, aktorzy wiedzą co mają grać. Choć sceneria jest równie odstręczająca. Rzecz dzieje się bowiem w ośrodku terapeutycznym dla uzależnionych. Opiekunowie wymagają od pensjonariuszy - życiowych rozbitków szczerości na granicy ekshibicjonizmu. Co najmniej w dwóch wypadkach ta metoda kompletnie zawodzi. Film kończy się niczym rasowy thriller.

Sedláčka okrzyknięto największą nadzieją czeskiej kinematografii. Sukces "Reguł kłamstwa" wskazuje, ze przynajmniej część tamtejszej widowni ma wielką ochotę wyrwać się z hrabalowskiego getta. Ze światka uśmiechniętych nieudaczników, gotowych wybaczyć wszystkim i wszystko. Ten bunt dojrzewał już od dawna. Młodzi reżyserzy chcieli udowodnić, że potrafią kręcić filmy zupełnie inne niż "Kola" i "Pociągi pod specjalnym nadzorem". I udowodnili. Jeszcze trochę i zaczniemy zazdrościć Czechom odwagi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj