I to nie z powodu nadmiernych wzruszeń albo wyjątkowo głębokiej, pesymistycznej refleksji nad życiem uczuciowym bohaterów filmu lub własnym. Zresztą do zaczątku takich myśli pewnie nawet nie dojdzie, bo raczej niewielki odsetek z widzów wytrwa do końca tej prawie dwugodzinnej produkcji. Ja miałam z tym spore trudności.

Janet Jackson tym razem nie śpiewa, ale jest wziętą terapeutką specjalizującą się w rozwiązywaniu problemów małżeńskich. I przy okazji autorką psychologicznych bestsellerów z tej dziedziny. Wraz z mężem architektem kryją bolesną tajemnicę dotyczącą dziecka. Dianne (Sharon Leal) jest pracoholiczką, która nawet na urlopie nie rozstaje się z telefonem i laptopem, co doprowadza do szału jej męża Terry’ego (w tej roli sam reżyser Tyler Perry). Angela (Tasha Smith) i Marcus (Michael Jai White) ciągle się kłócą, a z mąż Sheili (Jill Scott) wciąż szydzi z jej tuszy. Wszystkie pary się przyjaźnią i co roku wyjeżdżają razem w góry. Tam – choć sceneria jak z teledysku do „Last Christmas” skłaniałaby do relaksu i dobrej zabawy – niespodziewanie rozpoczęło się pranie małżeńskich brudów.

Dystrybutor pisze o filmie „międzypłciowa komedia”. Dla mnie to raczej bezpłciowa ni to komedia, ni obyczaj. A raczej dramat, bo tak złego filmu dawno nie widziałam. I nie chodzi tu o drętwe aktorstwo, bo żywiołowość czarnych zawsze dobrze nastraja, nawet jeśli dzieje im się źle. Rzadko są bierni, chętnie biorą sprawy w swoje ręce i nie snują się w życiu bez celu. A jak trzeba, to cisną blackberry o ścianę i wykrzyczą co im leży na wątrobie.

U Tylera Perry’ego przyszło im jednak zbyt często pleść farmazony rodem z kolorowego piśmidła na zmianę z ulotkami reklamującymi przyparafialny kurs przygotowania do życia w rodzinie w wersji pop. „Jezus sprawi, że w moim małżeństwie wszytko będzie OK”, „Największe osiągnięcie człowieka to kochać Boga, siebie i innych”. Łzy płyną w rytm ckliwych przebojów i wszyscy biją brawo. Ja też się cieszyłam, widząc ten rzewny spektakl, głównie jednak dlatego, że reżysera nie było blisko mnie. W przeciwnym razie z całą pewnością zaprezentowałabym mu jak bardzo można nie kochać bliźniego, który robi taki film.

„Małżeństwa i ich przekleństwa” to czwarty film Perry’ego, który zasłynął takimi produkcjami jak „ Z pamiętnika wściekłej żony” czy „Moja wielka wściekła rodzina”. Wcześniej ze sztuką pod tym samym tytułem odbył tournée po USA.

Tym razem też jest o trudnych relacjach, mamy sobie zadać pytanie, dlaczego decydujemy się z kimś spędzić życie. Podobno klucz tkwi w zdolności wybaczania. Jednak forma w jakiej Tyler Perry postanowił zaserwować tę ważką myśl jest nie do wybaczenia.

„Małżeństwa i ich przekleństwa”

USA2007; reżyseria: Tyler Perry; obsada: Tyler Perry, Leal Sharon, Janet Jackson, Malik Yoba, Jill Scott,

Richard T. Jones, Tasha Smith; dystrybucja: Monolith; czas: 113 min