Dziennik Gazeta Prawana logo

Maria Bonnevie boi się mistrza

6 kwietnia 2008, 20:12
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Klasyczna skandynawska piękność. Pół-Szwedka, pół-Norweżka. Pierwsze aktorskie kroki aktorskie stawiała pod okiem Ingmara Bergmana. Na polskie ekrany wchodzi właśnie pierwszy rosyjski film, w którym zagrała główną rolę - "Wygnanie" Andrieja Zwiagincewa.

Spotkałam Andrieja w Sztokholmie. Przyjechał, by promować swój poprzedni film "Powrót". Byłam pod wielkim wrażeniem tego obrazu. W ogóle bardzo lubię klimaty rosyjskiego kina. Kiedy Andriej dowiedział się, że jestem na widowni, serdecznie pozdrowił mnie ze sceny. Umówiliśmy się po projekcji. Zapytał, czy chciałabym wziąć udział w przesłuchaniu do jego nowego filmu. Bez wahania się zgodziłam i kilka miesięcy później znalazłam się w Rosji. Było to trochę szalone, bo nie znałam ani jednego słowa po rosyjsku. Mówiłam więc po szwedzku. Potem pomagała mi tłumaczka i nauczycielka Kristina, z którą bardzo się zżyłam i zaprzyjaźniłam. Gdy dostałam rolę, uczyłam się swoich kwestii po rosyjsku na pamięć. Myślę, że ta moja cudzoziemskość dobrze podkreślała wyobcowanie Very, jej nieprzystawalność do świata, w którym żyła. Ona zachowywała się tak, jakby była trochę z innej planety.

Wiedział, ale doceniał przede wszystkim moją rolę w "Księdze Diny" gdzie grałam razem z Gerardem Depardieu. Mówiąc prawdę, zagrałam w sztuce reżyserowanej przez Bergmana tylko niewielki epizod. Byłam jeszcze studentką i bardzo młodą dziewczyną. Pamiętam, że ogromne się denerwowałam. Z jednej strony legenda teatru i kina, mistrz, a z drugiej stawiająca dopiero pierwsze kroki w zawodzie, zupełnie niedoświadczona aktorka. Mój stosunek do Bergmana był wówczas mieszanką lęku i uwielbienia. Niektórzy aktorzy bali się go, bo na scenie czy przed kamerą bywał tyranem, awanturował się, kłócił, miewał zmienne nastroje. Ja jednak nigdy nie widziałam go w takim stanie. Przeciwnie. Na naszych próbach był niezwykle spokojny.

To pytanie, na które chyba nikt dotąd nie znalazł satysfakcjonującej odpowiedzi. Już Jean Genet powiedział, że małżeństwo to zalegalizowana samotność. I coś w tym jest! Myślę, że nawet kiedy ludzie się kochają, potrafią się jednocześnie mocno ranić. Są zarazem blisko i bardzo daleko od siebie. Wszyscy oczywiście marzymy o dwóch idealnych połówkach jabłka, ale w rzeczywistości aby osiągnąć tę harmonię, oboje partnerzy muszą całe życie pielęgnować swoje uczucia. Dobrze jeśli zaakceptują fakt, że z czasem miłość przeradza się w przyjaźń, lojalność, przywiązanie. Uważam, że nie brak miłości, ale brak wzajemnego szacunku czyni małżonków nieszczęśliwymi.

Oboje partnerzy nie potrafią ze sobą rozmawiać w taki sposób, żeby nawiązać prawdziwy kontakt. Nie widzieli się przez dłuższy czas, oduczyli się siebie, zmienili się, przestali sobie ufać. Reżyser - Andriej Zwiagincew chciał pokazać świat, który był kiedyś rajem, ale do którego nie można już powrócić. Sam tytuł filmu "Wygnanie" nawiązuje do biblijnego wygnania Adama i Ewy z raju, jest alegorią świata, w którym nie ma Boga, ale także złudzeń o miłości idealnej.

Staram się je wszystkie dobrze poznać i zrozumieć. Dina urzekła mnie tym, że jest to kobieta, która podąża za swoimi instynktami. Potrafi niszczyć i kochać, pomagać ludziom i manipulować nimi. Jest szalona, namiętna, uparta i dzika. Zabija tych, których kocha, ale ja nie uważam, że jest okrutna. Raczej uczciwa. Nie ogląda się za siebie. Ktoś może oczywiście powiedzieć, że ona wykorzystuje ludzi, ale przecież sama także była wykorzystywana. Instynkt podpowiada mi, że tak w pracy, jak i w życiu nie należy się bać iść za głosem serca i niczego nie kalkulować. Staram się tego trzymać i jak na razie dobrze na tym wychodzę. Robię to, co lubię, nie marnuję czasu na głupstwa, rozwijam się, ciągle uczę się czegoś nowego. Gram w teatrze w Sztokholmie i sporo w filmach reżyserów skandynawskich, głównie duńskich. Nie jest jednak tak, że pracuję na okrągło. Pozwalam sobie na przerwy między zdjęciami i nie gram w więcej, niż w trzech spektaklach w ciągu roku. W ten sposób mam czas na czytanie książek, odwiedzam mamę, która mieszka w Oslo. Kiedy jestem w Norwegii, która jest przepięknym krajem, uwielbiam narty i długie piesze wędrówki z moich chłopakiem. Latem sporo żeglujemy. Nie oddała bym tego za żaden blichtr Hollywood.

O tak! Zdecydowanie. Polacy ujęli mnie swoja gościnnością i ciepłem. Są w przeciwieństwie do zdystansowanych Skandynawów bardzo spontaniczni i emocjonalni. Podoba mi się ich klimat polskiego kina. Szczególnie filmy Kieślowskiego i Polańskiego. Bardzo chciałabym jeszcze raz przyjechać do Polski. Może już niedługo…

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj