Dziennik Gazeta Prawana logo

"Dynastia" zamiast komedii romantycznej

28 marca 2008, 15:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
quot;Nie kłam kochanie quot; to jednak nic innego niż pełnometrażowy odcinek mdłego tasiemca w stylu niezapomnianej  quot;Dynastii quot;
quot;Nie kłam kochanie quot; to jednak nic innego niż pełnometrażowy odcinek mdłego tasiemca w stylu niezapomnianej quot;Dynastii quot;/Inne
"Królowa polskich seriali" Ilona Łepkowska proponuje, żebyśmy odłożyli telewizyjnego pilota i wybrali się do kina. "Nie kłam kochanie" to jednak nic innego niż pełnometrażowy odcinek mdłego tasiemca w stylu niezapomnianej "Dynastii".

Odwołane do kultowego serialu jest jak najbardziej na miejscu, film Piotra Wereśniaka (według scenariusza Łepkowskiej) proponuje nam wyprawę w krainę pięknych i bogatych, dorzucając swojskie realia oraz rodzimą bajkę o Kopciuszku. Tym ostatnim jest tu Ania (Marta Żmuda Trzebiatowska), studentka architektury krajobrazu, wielbicielka roślin, designerskich strychów (skąd biedna studentka ma kasę na wynajem, Bóg raczy wiedzieć) oraz pewnego lovelasa (Piotr Adamczyk). Ustawiony japiszon ma akurat gorszy okres, traci pracę, grozi mu eksmisja, i co najgorsze nie nawet może opłacić wpisowego w modnym klubie fitness. Na szczęście pojawia się nadzieja w postaci bogatej ciotki z Londynu (Beata Tyszkiewicz). Ta chce zapisać Marcinowi cały swój pokaźny majątek, ale pod jednym warunkiem - musi się ożenić. Zgadnijcie drodzy państwo, kto okaże się najlepszą kandydatką na fałszywą pannę młodą?

"Nie kłam, kochanie", zgodnie z tytułem, jest filmem w jakiś sposób uczciwym. Nie ma nawet najmniejszych ambicji udawania czegokolwiek poza tym, czym jest - czyli rozciągniętą na prawie dwie godziny szmirowatą pseudobajką o miłości.

Fabuła jest zresztą tylko pretekstem dla reklamy najrozmaitszych produktów. Bohaterowie przechadzają się wygłaszając "odkrywcze" kwestie ("kwiaty mają duszę, w przeciwieństwie do mężczyzn") i uśmiechają promiennie, a ich twarze omiata ciepłe "słoneczne" światło filmowego reflektora. Nigdy nie zapominają przy tym wyeksponować odpowiednio produktu jednego ze sponsorów filmu (naliczyłem 32 tzw. product placement). Rozumiem determinację Piotra Adamczyka, by zerwać z filmowym wizerunkiem "Karola", ale błazeńskie szarżowanie nie jest najlepszą ku temu drogą. Marta Żmuda Trzebiatowska twórczo rozwija metodę aktorską Agnieszki Grochowskiej. Mistrzowsko omiata ekran cielęcym spojrzeniem oraz wzrusza się na akord. Sytuację ratuje tylko mocno przerysowana Grażyna Szapołowska w roli matki, oraz milczący Sławomir Orzechowski jako jej mąż. Wygłasza on jedną tylko i jednocześnie najlepszą, choć zaczerpniętą z pewnej lektury szkolnej, kwestię filmu: "A dajcie wy mi wszyscy święty spokój". Tę myśl dedykuję producentom podobnych koszmarków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj