Kreśląc zbiorowy portret czeskiego pokolenia ’68, reżyser zadaje pytanie o rolę sztuki w systemie totalitarnym. I choć tworzy komedię, śmiejemy się na niej przez łzy. Zaczyna się topornie. Lata 80., rzeźbiarz, który nie poddał się reżimowi, żyje z produkcji jarmarcznej tandety. W tle jego żona, dwoje dzieci, domowe awantury i odrapana meblościanka. Brud i beznadzieja. Trudno znieść pierwsze 20 minut "Pupenda". Ale potem główny bohater, chcąc udowodnić żonie, że nie myśli wyłącznie o sobie, zaprasza do domu żebraka. Częstuje go kolacją, obdarowuje ubraniami. Łazęga żegnając się patrzy na ceramiczne świnki-skarbonki i mówi: "Taki artysta, a żyje z takiego kiczu. Jestem Alos Fabera, historyk sztuki, wolny zawód". W tym momencie film Hřebejka zamienia się w tragikomiczną opowieść o losie artysty.

Bohater "Pupendo" jest rzeźbiarzem, ale równie dobrze mógłby być pisarzem, poetą albo reżyserem. Artystą, który musi określić stanowisko wobec reżimu i zadać sobie podstawowe pytanie: zbuntować się przeciw cenzurze, zamilknąć i stracić kontakt z odbiorcami czy też kolaborować z władzą, ale też dawać ludziom nadzieję?

Przez ekran przewijają się krytycy sztuki, właściciele galerii, decydenci z kulturalnych instytucji. Reprezentują różne postawy wobec panującego porządku społecznego. Hřebejk nie zaognia konfliktów, przeciwne, podobnie jak von Donnersmarck w "Życiu na podsłuchu" podważa słuszność pisania historii w czerni i bieli. Jakby chciał przestrzec przed zbyt łatwym wydawaniem wyroku na Bohumila Hrabala, który po latach zakazu wydawania książek ogłosił swoją lojalność wobec władz, a później nie podpisał Karty 77. Czy na Egona Bondy’ego, legendę praskiego undergroundu - pisarza i filozofa, którego współpraca z czechosłowacką SB wyszła na jaw w 2004 roku czy na Vlastę Chramostovą, aktorkę osaczoną przez służby bezpieczeństwa.

A czym jest tytułowe "Pupendo"? To dziecięca zabawa, polegająca na kuszeniu nieświadomego zasad partnera, wciąganiu go do gry, wreszcie zadawaniu mu bólu. W filmie Hřebejka pupendo staje się metaforą komunistycznego świata. Człowiek tamtej epoki wydaje się tu bezradny, nieustannie zwodzony i kuszony, a reżim - absurdalny, niemal odrealniony. I tylko ból jest prawdziwy.

Pupendo

Czechy 2003; Reżyseria: Jan Hřebejk; Obsada: Bolek Polívka, Eva Holubová, Jaroslav Dušek; Dystrybucja: Vivarto; Czas: 95 min

Premiera: 1 lutego