Dziennik Gazeta Prawana logo

Chichot Cervantesa

4 stycznia 2008, 10:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Chichot Cervantesa
Inne
Hiszpańska odpowiedź na „Shreka”, czy raczej shrekowe spojrzenie na klasykę hiszpańskiej literatury. „Don Chichot” to dzieło Cervantesa widziane oczami osła Sancho Pansy. Zabawa kliszami lekko już matowymi, ale niepozbawiona uroku

Jose Pozo to chyba najbardziej hołubiony w tej chwili animator Półwyspu Iberyjskiego. Jego "El Cid - legenda o mężnym rycerzu” (ekranizacja sztuki Pierre’a Corneille’a "Cyd”) była najdroższym filmem animowanym w historii hiszpańskiej kinematografii i jednocześnie inteligentną grą z klasycznym tekstem.

"Don Chichot” to z kolei wariacja na motywach powieści Miguela Cervantesa. Bohaterów poznajemy w momencie kryzysu. Don Kichot (głos Artura Żmijewskiego) i jego giermek Sancho Pansa (Krzysztof Globisz), po porażce, znanej z kart powieści, wyprawy nie rozmawiają ze sobą, a ich animozje wpływają na relacje ich "środków transportu” - osła Rucia (czy jest jeszcze film, w którym nie słyszymy głosu Borysa Szyca?) i konia Rosynanta (Tomasz Kot). Mimo konfliktu panowie postanawiają wyruszyć w kolejną wspólną podróż, by pokonać Rycerza Srebrnego Księżyca. Ten bowiem, zafascynowany legendą Don Kichota, postanowił wyzwać słynnego rycerza na pojedynek. Problem w tym, że zwabionych sławą wojaka z La Manchy jest więcej i Don Kichot będzie musiał zmierzyć się także z tłumem podszywających się pod niego imitatorów.

Film Pozo stara się utrzymać na fali shrekopodobnych propozycji, w oparciu o zasadę: „dla każdego coś miłego”. Dla dorosłych gra literackimi aluzjami (czy czytałeś wystarczająco uważnie?), dla dzieci średnio wyrafinowany humor i znane maskotki. Uczynienie głównym bohaterem osła trudno potraktować inaczej niż żałosne epigoństwo, podobnie jest z dialogami. Polskie tłumaczenie Bartosza Wierzbięty jest jak zawsze doskonałe, ciężko jednak uciec od wrażenia, że autor odcina kupony od wcześniejszych sukcesów. Część dialogów brzmi wręcz podejrzanie znajomo. Szczęśliwie słyszymy je w wykonaniu profesjonalnych aktorów, a nie jak to ostatnio bywa, piosenkarek, kabareciarzy, czy celebrytów znanych z tego, że są znani. I choć "Don Chichota” ogląda się bez bólu, czy zażenowania, trudno nie odczuć zmęczenia materiału. To prawie dobre kino rodzinne. A z "prawie” wiadomo jak jest.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj