Nowy film,w którym grasz menedżerkę magicznego sklepu z zabawkami, zaskoczy twoich fanów. Dlaczego po rolach w"Bliżej" i"Duchach Goi" zdecydowałaś się na kino familijne?

Natalie Portman:Pomrocznym dramacie o czasach Świętej Inkwizycji chciałam zmienić klimat, zrelaksować się, odprężyć, zanurzyć w świecie szalonej fantazji, komedii. Poza tym, kto z młodych aktorów nie chciałby zagrać u boku Dustina Hoffmana? Wiem, że Dustin od dawnamarzył o roli, która byłaby inna od wszystkiego, co do tej pory pokazał. Już wcześniej miał zagrać Willy’ego Wonkę w filmie"Charlie i fabryka czekolady", ale ubiegł go Johnny Depp. Na planie oboje czuliśmy się jak para dzieciaków, które znalazły się wkrólestwie fantastycznych przedmiotów i wynalazków. To była świetna zabawa. Myślę, że ten film będzie ważny dla dzieci, bo uświadamia, że zawsze warto wierzyć w siebie i w to, co racjonalnie niemożliwe.

Sama szybko przeskoczyłaś ze świata dzieciństwa do show-biznesu. Nie żałujesz tego?

Nie, gdybym nie wygrała castingu do"Leona zawodowca", a potem zrezygnowała z kontraktu na"Gwiezdne wojny", nie poznałabym tylu niezwykłych ludzi, nie doświadczyła wielu przygód. Jestem dumna z tych filmów. Owszem, dorośli bardzo wcześnie zaczęli traktować mnie jak partnerkę, straciłam coś ważnego ze swojego dzieciństwa. Przez pierwsze lata mojego życia nieustannie się przenosiliśmy, najpierw z Jerozolimy, gdzie się urodziłam, do Waszyngtonu, potem do Connecticut... Nigdzie nie zagrzałam miejsca, nie miałam paczki przyjaciół, jednej szkoły i własnej klasy. Brakowało mi tego, ale jednocześnie zyskałam elastyczność, zdolność przystosowania się do nowych ludzi i sytuacji. Nie pamiętam, bym miała czas bawić się lalkami. Zamiast nich w moim pokoju gromadziłam gadżety z "Gwiezdnych wojen". Niedawno kilka z nich, z moją ulubioną grającą szklaną kulą, sprzedałam na aukcji internetowej, by zebrać pieniądze na operację ciężko chorego synka mojej przyjaciółki.

W „V jak Vendetta" pozwoliłaś sobie ogolić głowę, a po"Duchach Goi" fani nie mogli ci wybaczyć, że dałaś się oszpecić i postarzyć. Ile jesteś w stanie poświęcić dla roli?

Trudno, rola jest ważniejsza niż uroda. Kiedy golono mi głowę na planie"V jak Vendetta", nie miałam nawet czasu, by gapić się w lustro i rozpaczać, że staję się łysa. Musiałam maksymalnie skoncentrować się na roli, bo nie mogliśmy liczyć na duble. Kiedy skończyliśmy ujęcie, poczułam ulgę. Pomyślałam, że jak wyjdę na ulicę, nareszcie nikt mnie nie pozna.

Udało się?

Owszem, nikt nie dostrzegł we mnie Natalie Portman, ale to wcale nie znaczy, że nie przestałam zwracać na siebie uwagi. Dla jednych byłam lesbijką, inni widzieli we mnie chorą naraka, a kilku innym przechodniom kojarzyłam się zruchem neonazistowskim. Taka radykalna zmiana wyglądu pomaga wejść w rolę. Charakteryzacja starej Ines w„Duchach Goi" trwała około czterech godzin. Jednak kiedy moje ciało pokryte było strupami, miałam strąki zamiast włosów i sparaliżowaną część twarzy, zaczynałam się zupełnie inaczej zachowywać, poruszać, mówić.

Tak chętnie poddajesz się charakteryzacji, by nikt nie mógł ci zarzucić, że opierasz swoją aktorską karierę na urodzie?

Nie próbuję w ten sposób niczego udowadniać. To byłoby dziecinne. Po prostu traktuję charakteryzację jako część mojej pracy. Kiedy Milos Forman zaprosił mnie na zdjęcia próbne do"Duchów Goi", nie znałam jeszcze scenariusza. Nie wiedziałam, że czeka mnie taka fizyczna metamorfoza. Kiedy się o tym dowiedziałam, pomyślałam, że to fantastyczna przygoda. Zawsze się dziwię, kiedy słyszę o sobie, że jestem piękna. Nigdy nie myślę o sobie w takich kategoriach.

Po tym, jak skończył się twój 10-letni kontrakt na trylogię"Gwiezdne wojny", oświadczyłaś, że wycofujesz się z aktorstwa i masz inne pomysły na życie...

Chciałam zostać weterynarzem. Nie wierzysz mi? Przysięgam, że tak było. Aktorstwo jest rodzajem lukratywnego hobby. Mój ojciec jest lekarzem i pomógł już wielu ludziom. To bardzo przyjemne uczucie. Dzięki filmowi można zarobić dużo pieniędzy, ale nikomu się w ten sposób nie pomaga. Szanuję na przykład Shirley Temple - była dziecięcą gwiazdą filmową, a później zajęła się polityką. Ja także zastanawiałam się nad tym, czy nie zrezygnować z aktorstwa na rzecz pracy w dyplomacji. Mój dziadek był przywódcą syjonistów w Polsce, w Jeżowie. Mimo że urodziłam się w Jerozolimie, mam także polskie korzenie i chciałabym kiedyś poznać Polskę. Rodzice są z przekonania socjalistami, wcześnie wpoili mi, że ludzie są równi i tak należy ich traktować.

Udzielasz się charytatywnie?

Tak. Jestem działaczką organizacji charytatywnej, pomagającej kobietom z krajów z Trzeciego Świata. Byłam już z misją w Ugandzie, Gwatemali i Ekwadorze. Nasza pomoc polega na uczeniu i doradzaniu kobietom, jak zakładać i rozkręcać własne biznesy, a tym samym jak uzyskiwać finansową niezależność. Kiedy pytałaś mnie o to, dlaczego zgodziłam się zagrać w"PanaMagorium cudowne emporium" -także dlatego, że jest to film o czynieniu dobra, o radości, jaką daje spełnianie marzeń innych ludzi. Niewiele jest warte życie człowieka, który niczego nie może zmienić.